Przejdź do głównej zawartości

Czego TVN nie pokazał w sprawie listów Jana Pawła II?

Niedawno pisałem o tym, że redaktorzy TVN-u tworząc cykl pt. "Tajemnica korspondencji" mieli ponadstandardowy dostęp do Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej, nieosiągalny dla innych obywateli (LINK).

Dziś opiszę to, czego zabrakło mi w ich reportażach, a szczególnie w odcinku pt. "Zakup za miliony".

Niestety, zarzuty mam poważne.


Obraz wygenerowany przez Microsoft Designer

Zapraszam do lektury.

Najpoważniejszy błąd TVN-u

W reportażach TVN-u brakuje klarownego opisu czym właściwie są rękopisy, z których korzystali redaktorzy.

Biblioteka Narodowa (BN) kupiła w 2008 roku Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej. To było jej prywatne archiwum. Ono zawiera m.in. listy napisane do niej odręcznie przez Karola Wojtyłę / papieża, Jana Pawła II

Natomiast ono nie zawiera listów napisanych i wysłanych przez Annę Teresę Tymieniecką do papieża.

Jest naturalne i logiczne, że wśród dwóch korespondujących ze sobą osób, jedna ma listy wysłane przez tę drugą, a druga przez tę pierwszą i żadna z nich nie posiada listów wysłanych przez siebie. Mowa tu przecież nie o mailach albo SMS-ach, ale o papierowej korespondencji z przełomu wieków XX i XXI.

W katalogu BN nie ma czegoś takiego jak listy Anny Teresy Tymienieckiej.

kserokopie listów, projekty listów i listy niewysłane Anny Teresy Tymienieckiej do Karola Wojtyły.

Może się o tym przekonać każdy, kto zajrzy do katalogu BN i wpisze do wyszukiwarki frazę "Listy Anny Teresy Tymienieckiej". Tak zrobiłem i oto trzy pierwsze wyniki, jakie otrzymałem.


Trzy pierwsze wyniki w katalogu BN po wpisaniu frazy "Listy Anny Teresy Tymienieckiej" (26.10.2025r., https://katalogi.bn.org.pl)

Ponadto, sam Dyrektor BN, dr Tomasz Makowski, twierdził, że BN nie ma listów Anny Teresy Tymienieckiej do Karola Wojtyły.

Tak wynika z informacji w "The Assiociated Press" z 2016 roku od red. Moniki Ścisłowskiej (LINK):

Makowski says the library doesn’t have Tymieniecka’s letters to Wojtyla.

Ściśle rzecz biorąc, jest to prawda. Brakuje tu informacji uzupełniającej o kserokopiach, projektach listów i listach niewysłanych, które dziś możemy znaleźć w katalogu BN.

Być może, w całym tym Archiwum są jakieś listy faktycznie wysłane przez Annę Teresę Tymieniecką, które jakimś sposobem do niej wróciły. To jednak byłyby sytuacje niezwyczajne. Jak widać, z opisu katalogowego jasno wynika, że mamy do czynienia z kopiami, projektami i listami niewysłanymi.

Tymczasem, w materiale promującym reportaż "Skandal w Bostonie", red. Marcin Gutowski powiedział (LINK, od 0:22):

Jako pierwsi publikujemy prywatną korespondencję, która trafiała bezpośrednio na biurko papieża.

Niestety, te słowa to nadmierne uproszczenie wprowadzające widzów w błąd.

W BN nie ma takich listów. Gdzie zatem są listy, które otrzymał papież?

O tym w reportażach nic nie ma.

Uważam, że to błąd.

Jeśli te listy już nie istnieją lub np. są niedostępne w Watykanie, to warto było o tym powiedzieć choć słowo, a nawet pokazać, że reporterzy podjęli próbę wyjaśnienia losów tych listów, choćby zakończyła się ona niepowodzeniem. Tego wymaga dociekliwość badawcza i uczciwość wobec widzów.

Uważam, że warto zbadać losy tych listów.

Z jednej strony, w serwisach internetowych można znaleźć informacje o tym, że kardynał Stanisław Dziwisz twierdził, że prywatna korespondencja papieża Jana Pawła II została spalona (LINK, LINK). A z drugiej strony, skoro papież wyraził w jednym z listów - o czym jest mowa w reportażu - że treść listów Anny Teresy Tymienieckiej powinna zostać opublikowana, to jest to przesłanka za tym, że choć niektóre mogły zostać zachowane.

Jakby nie było, zupełne zignorowanie losów listów, które dotarły do papieża, wraz z przemilczeniem faktu, że w BN mamy do czynienia z kopiami lub projektami lub listami niewysłanymi, to poważny argument, którego mogą używać przeciwnicy TVN-u. Zupełnie nie rozumiem dlaczego autorzy nie przedstawili sprawy źródeł dość klarownie.

Niestety, prawda jest taka, że nie mamy całkowitej pewności co do tego, które z listów trafiły na biurko papieża, a które nie trafiły.

Spostrzeżenia i wnioski, jakie przynoszą reportaże TVN-u, są przez to mniej przekonujące.

Jednak wcale nie chcę przez to powiedzieć, że są całkowicie bezwartościowe.  Autorzy powinni podać argumenty za tym, że te kopie listów Tymienieckiej są wiarygodne i że jest prawdopodobne, że choć część tych treści dotarła do papieża. Znając listy papieża, jest szansa, że znaleźliby takie argumenty. Szkoda, że zdecydowali się na pominięcie tej sprawy.

Podsumowując... Widz, który obejrzy reportaże, a potem dowie się, że jednak redaktorzy opierali się na kopiach czy brudnopisach, a nie na oryginałach, będzie miał uzasadnione powody do rozczarowania i ograniczenia zaufania do TVN-u.

TVN nie zbadał zasadności kwoty zakupu

W reportażu pt. "Zakup za miliony" nie ma w ogóle mowy o tym dlaczego Archiwum wyceniono na 10,8 mln złotych.

Możemy usłyszeć opinię dr. Tomasza Makowskiego, np. w reportażu "Droga do Watykanu" (1:50):

To jest w skali świata wyjątkowe archiwum.

Red. Marcin Gutowski w wywiadach (poza reportażami) w ogóle nie kwestionuje wysokości kwoty, a wręcz przeciwnie, podkreśla, że to bardzo wartościowe archiwum (LINK, od 50:05):

To jest część historii. Niezwykle istotna część historii. Jak mówi sam depozytariusz tej historii: najcenniejsze archiwum jakie mamy w Polsce. I myślę, że nie jest daleko do prawdy mówiąc to. I Polakom należy się ta wiedza.

Jakie podstawy ma red. Marcin Gutowski, aby tak twierdzić? Czy opiera się wyłącznie na opinii dyrektora Makowskiego? Dlaczego nie pokazał w reportażu wypowiedzi ekspertów o tym jak wycenia się tego typu archiwa? Czy w ogóle rozmawiał z takimi ekspertami? I czy ktokolwiek - poza dr. Tomaszem Makowskim - wyceniał to Archiwum? Kto - i na jakiej podstawie - zdecydował, że kwota 10,8 mln złotych jest odpowiednia? Ile opinii - i czyich - było branych pod uwagę? Czy tak duże pieniądze wydano bazując na opinii tylko jednej osoby?

Ta wiedza też należy się Polakom, bo duża część kwoty zakupu pochodziła ze środków publicznych.

Red. Artur Nowak, w swoim tekście (LINK) zestawił cenę Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej z cenami innych archiwów:

Dla przykładu: archiwum Czesława Miłosza i jego rodziny kupiono za około 2,8 miliona złotych. Archiwum Franciszki i Stefana Themersonów za milion złotych, Jerzego Turowicza za 1,5 miliona złotych, a Henryka Mikołaja Góreckiego w 2017 roku za zaledwie 1,2 miliona złotych.

Są to więc kwoty znacznie mniejsze niż 10,8 mln złotych.

Wątpliwości co do wysokości kwoty zakupu wyraziłem już w 2024 roku w rozmowach z redaktorami Pawłem Piotrem Reszką (LINK) i ww. Arturem Nowakiem (LINK, od 7:23). Podtrzymuję te wątpliwości. W rozmowie z red. Reszką, wyraziłem je następująco:

Wyszedłem z założenia, że przede wszystkim najcenniejsze są listy Jana Pawła II. Te, które widziałem, nie sprawiły na mnie wrażenia „cennych dla dziejów świata". (...) Znaczną część stanowią po prostu karty świąteczne. Parę zdań i pozdrowienia od papieża. Dłuższe listy też są, na przykład dotyczące książki Karola Wojtyły „Osoba i czyn". Jednak wobec całości korespondencji, którą widziałem, stanowią mniejszość. Skoro za całe archiwum zapłacono ponad 10 mln złotych, to chciałbym poznać fachowe uzasadnienie dla zakupu za tak ogromną kwotę. Uważam, że opinia publiczna ma do tego moralne prawo.

Minął ponad rok od tego wywiadu i fachowego uzasadnienia nadal nie znam.

Swoje wątpliwości podtrzymuję tym bardziej, bo przez ponad rok żaden czytelnik nie zamówił - standardową drogą regulaminową - żadnej z aż 25 (na 40) jednostek z tego Archiwum (pisałem o tym w poprzednim tekście: LINK, w części pt. 25 jednostek bez zainteresowania czytelników).

Z tych wszystkich informacji, tekstów i reportaży, jakie znam w sprawie listów Jana Pawła II, wynika, że dotychczas - poza dr. Tomaszem Makowskim - tego Archiwum nie badał żaden naukowiec. Nie tylko ekspert od wyceny rękopisów, ale także żaden biograf papieża, historyk Kościoła, czy jakikolwiek inny badacz, który mógłby ocenić wartość historyczną tego zbioru.

Skoro tytuł reportażu to "Zakup za miliony", to kwestia wyceny powinna zostać w nim wyczerpująco wyjaśniona. Ubolewam, że w tym zakresie redaktorzy TVN-u nie wykazali się dociekliwością.

TVN zignorował kwestię kompletności Archiwum

Skoro aż 16 lat całe Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej było do dyspozycji dyrektora Tomasza Makowskiego, bez dostępu nawet dla kierownika Zakładu Rękopisów czy pracowników od konserwacji, to przecież naturalne są wątpliwości co do tego, czy to Archiwum jest dziś kompletne.

Czy rzeczywiście BN udostępnia z tego Archiwum wszystko to, co kupiono w 2008 roku?

Tak brzmi par. 2 Rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 29 października 2008 r. w sprawie sposobu ewidencji materiałów bibliotecznych:

Ewidencja materiałów polega na ujęciu wpływów i ubytków w sposób umożliwiający identyfikację tych materiałów oraz na ujęciu ilościowym i wartościowym ich stanu i zachodzących w nim zmian.

A tak brzmi par. 15 ust. 1 tego Rozporządzenia:

Dowód wpływów powinien zawierać spis materiałów, których dotyczy, sporządzony albo przez instytucję (osobę) przekazującą dane materiały, albo przez bibliotekę.

Oczywiście, zwróciłem się do BN z wnioskiem o udzielenie informacji publicznej, aby udostępniono mi dowody wpływów i ubytków Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej.

I wiecie Państwo, co dostałem?

BN utrzymuje, że dowodem wpływów jest dokument Invoice (faktura), gdzie zawarto taki oto opis:

Epistularium of Karol Wojtyla (Pope John Paul II) and AnnaTeresa Tymieniecka, 1973-2005; including als, mss, docs, etc

I to ma być spis materiałów?

W mojej ocenie, to nie jest spis zgodny z ww. Rozporządzeniem, choćby dlatego, że nie zawiera ujęcia ilościowego. Dziś wiemy, że Archiwum składa się z 40 jednostek i są one opisane w katalogu BN.

Ministerstwo Kultury powinno czym prędzej przeprowadzić kontrolę w BN w zakresie przestrzegania ww. Rozporządzenia.

Ono weszło w życie 5 grudnia 2008 roku,  umowa BN z Sotheby's ma datę 19 grudnia, a podpisy złożono 22 grudnia 2008 roku (umowę dostała od BN Alina Czyżewska na wniosek o udzielenie informacji publicznej). Zatem Rozporządzenie już obowiązywało. Gdyby było przestrzegane, to wątpliwości, co do tego, czy obecnie BN udostępnia kompletne Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej, byłyby mniejsze.

(Ww. sprawa dotycząca dowodów wpływów była w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie - sygn. akt II SAB/Wa 732/24 - i choć wyrok stwierdził bezczynność Dyrektora BN, to Sąd nie zobowiązał go do udzielenia odpowiedzi. Wyrok nie jest prawomocny, bo Dyrektor BN skierował skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego i sprawa oczekuje na rozstrzygnięcie).

Ubolewam, że redaktorzy TVN-u w reportażu "Zakup za miliony" w ogóle nie poruszyli sprawy kompletności Archiwum i nie zapytali dyrektora Makowskiego o spis materiałów jaki powinien być sporządzony zgodnie z ww. Rozporządzeniem.

Przemilczenie tej kwestii sprawia wrażenie, jakby nie było podstaw do takich wątpliwości, czy Archiwum jest kompletne. Niestety, jeśli przez 16 lat od zakupu nie było spisu materiałów, to znaczy, że takie wątpliwości są uzasadnione.

Jak bowiem było możliwe przeprowadzenie skontrum?

TVN nie wyjaśnił kwestii wystąpienia BN do Kościoła

W 23 minucie reportażu, red. Marcin Gutowski zapytał jaką rolę w transakcji kupna Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej odegrał kardynał Stanisław Dziwisz. Dr Tomasz Makowski odpowiedział:

Uznaliśmy, że ponieważ jest to archiwum związane z Kościołem, to dobrze by było, gdyby Kościół się do tego dołożył. I zwróciliśmy się oficjalnie do kardynała Dziwisza z tym pytaniem. Z tego, co pamiętam, zadzwonił do Anny Teresy Tymenieckiej z oburzeniem, że handluje przyjaźnią.

W reportażu nie wyjaśniono na czym polegało to oficjalne zwrócenie się.

Zapytałem o to BN (w trybie dostępu do informacji publicznej).

Dowiedziałem się, że:

Oficjalne zwrócenie się do kardynała Dziwisza w ww. sprawie nie miało formy pisemnej.

Miało formę ustną podczas spotkania w siedzibie arcybiskupa krakowskiego w 2008 r. 

Pytanie miało treść: "Biblioteka Narodowa zwraca się o pokrycie części kwoty, za jaką zostanie zakupione Archiwum, przez podmiot kościelny".

Zapytałem też o to, skąd Dyrektor BN wiedział o tym, że kardynał Stanisław Dziwisz powiedział Annie Teresie Tymienieckiej z oburzeniem, że handluje przyjaźnią. Dostałem następującą odpowiedź:

Dyrektor BN został poinformowany o rozmowie przez kardynała Dziwisza po fakcie podczas spotkania w siedzibie arcybiskupów krakowskich. Dyrektor BN nie był obecny przy tym, jak kardynał Dziwisz prowadził ww. rozmowę telefoniczną.

Dobrze by było, gdyby w reportażu znalazła się informacja o tym, że oficjalne wystąpienie, o którym powiedział pan Makowski, nie zostało sformułowane na piśmie. Wtedy widz mógłby lepiej ocenić sytuację i wiarygodność relacjonowanego przebiegu wydarzeń.

TVN zignorował kwestię ukrywania innych zbiorów

W BN jest więcej zbiorów rękopiśmiennych, które są ukrywane i nieudostępniane. Pisałem o tym na blogu w tekście pt. Jakie zbiory ukrywa przed nami Biblioteka Narodowa?.

Napisałem tam o tym, że BN nie udostępnia Archiwum Ireny Kinaszewskiej od 8 lat od zakupu - to też zbiór związany z papieżem, Janem Pawłem II.

Napisałem tam także o innych, bliżej nieokreślonych zbiorach. Cytuję:

Zwróciłem się do BN o sporządzenie listy wszystkich zbiorów rękopiśmiennych, które nie są udostępniane. (...) Dyrekcja stwierdziła, że nie udzieli mi tych informacji, bo... nie są to informacje publiczne. (...) Co więcej, dyrekcja wyraziła jeszcze pogląd, że nadużywam prawa do informacji. (...) Sprawa jest w sądzie. Mam nadzieję, że sąd stwierdzi, że jednak lista zbiorów, o którą wnioskowałem, to jest informacja publiczna.

Nie myliłem się. Sąd stwierdził, że jest to informacja publiczna, a Dyrektor BN wykazał się bezczynnością.

Tu można zapoznać się z treścią wyroku o sygn. akt II SAB/Wa 55/25: LINK.

Dyrektor BN złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego i sprawa oczekuje na rozstrzygnięcie. Rozprawa jest zaplanowana na 4 lutego 2026 r. o godzinie 9:30 w sali B (ul. Boudena 3/5 w Warszawie).

Każdy obywatel ma prawo uczestniczyć w takiej rozprawie jako publiczność. Zachęcam do przybycia.

TVN zignorował kwestię naruszenia prawa

Krytyka dr. Tomasza Makowskiego w reportażu "Zakup za miliony" ogranicza się właściwie tylko do nieudostępniania i ukrywania wiedzy o Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej przez 16 lat. Redaktorzy TVN-u nie wnikali czy w ogóle doszło do naruszenia prawa. Poruszałem już ten wątek w poprzednim tekście. Cytuję (LINK):

(...) w tym reportażu w ogóle nie zajmowano się wątkiem naruszenia prawa z powodu ukrywania Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej przez 16 lat. Bogdan Zdrojewski - Minister Kultury z czasu zakupu Archiwum - wyraził, że jest to dla niego niepokojące i niezrozumiałe. W reportażu nie ma stanowisk prawników, ekspertów od ustawy o bibliotekach, ani nawet urzędników Ministerstwa Kultury nadzorujących Bibliotekę Narodową, a moje wypowiedzi na ten temat zostały pominięte. Słychać tylko jak mówię "oni są zobowiązani działać na podstawie i w granicach prawa". Jednak szerszy kontekst tej wypowiedzi nie znalazł się w reportażu.

Samo wyrażenie zaniepokojenia przez Bogdana Zdrojewskiego, co do ukrywania Archiwum przez 16 lat, to za mało.

W ustawie o bibliotekach jest wyrażony obowiązek bibliotek do udostępnienia czytelnikom materiałów bibliotecznych i nie ma przewidzianych sytuacji, aby ten obowiązek zawiesić.

Art. 7 Konstytucji RP brzmi:

Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Trybunał Konstytucyjny doprecyzował na czym polega ten zapis w Konstytucji RP w wyroku z dnia 14 czerwca 2006 r. o sygn. akt K 53/05:

(...) stosownie do art. 7 Konstytucji, organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Oznacza to m.in., że kompetencje organów władzy publicznej powinny zostać jednoznacznie i precyzyjnie określone w przepisach prawa, wszelkie działania tych organów powinny mieć podstawę w takich przepisach, a – w razie wątpliwości interpretacyjnych – kompetencji organów władzy publicznej nie można domniemywać.

Biblioteka Narodowa powinna działać na podstawie i w granicach prawa, a szczególnie na podstawie i w granicach ustawy o bibliotekach. Podstawowym obowiązkiem bibliotek, wyrażonym w tej ustawie, jest udostępnianie zbiorów czytelnikom (art. 4 ust. 1 punkt 2).

W ustawie nie ma przewidzianej możliwości zawieszenia tego obowiązku. Nie wolno więc domniemywać, że Dyrektor BN miał prawo zawiesić udostępnianie Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej na jakikolwiek czas.

Ponadto, przez te 16 lat dr Tomasz Makowski miał do swojej wyłącznej dyspozycji Archiwum kupione za 10,8 mln złotych i zapoznał się z nim. Czy miał do tego prawo?

Już w ww. komunikacie "The Assiociated Press" z 2016 roku możemy przeczytać, że pan Makowski zapoznał się z każdą stroną Archiwum (LINK).

Makowski said he has read "every page" of the purchased file that also includes a "priceless" working copy of Wojtyla's book that Tymieniecka edited for an English-language edition, with his hand-written remarks.

Jest naturalne, że bibliotekarze opracowujący zbiory w pewnej mierze zapoznają się z ich treścią, ale robią to przecież w celu skatalogowania tych zbiorów, a nie, żeby zaspokoić swoją ciekawość.

Ustawa nie nadaje żadnych przywilejów ani pracownikom, ani dyrektorom bibliotek w zakresie udostępniania im zbiorów bibliotecznych. Jeśli pan Makowski chciał czytać zawartość Archiwum, to powinien je zamówić w Bibliotece Narodowej, tak jak inni czytelnicy. Jak wiemy, zapoznał się z Archiwum przed jego udostępnieniem.

Dlaczego autorzy reportaży nie wgłębiali się w kwestię możliwości nadużycia prawa? Dlaczego nie pokazali nam rozmów z ekspertami, prawnikami? Nie wiem. Mogę jedynie się domyślać.

TVN potraktował Makowskiego prawie jak eksperta

TVN zrobił coś, co uważam za bardzo wątpliwe etycznie. O ile pan Tomasz Makowski jest krytykowany w reportażu "Zakup za miliony", to w reportażach "Droga do Watykanu" i "Skandal w Bostonie" występuje prawie jako ekspert od Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej.

Nie kwestionuję, że poznał je bardzo dobrze, ale...

Czy ktoś, kto przez 16 lat pozbawił dostępu do Archiwum inne osoby, a sam korzystał w sposób uprzywilejowany i pozaregulaminowy, zasługuje na to, aby być traktowanym jak autorytet? Czy udostępnienie po 16 latach materiału bibliotecznego, który - zgodnie z ustawą o bibliotekach - powinien być udostępniany wszystkim czytelnikom, to obdarzenie zaszczytem?

Przypominam wymianę zdań pomiędzy redaktorami TVN-u, o której pisałem w poprzednim tekście (we fragmencie pt. TVN wbrew misji mojego blogaLINK).

Red. Robert Kantereit powiedział do red. Marcina Gutowskiego (LINK, od 6:20):

No to powiem ci, że dla ciebie to jest duży zaszczyt (...) To chyba też docenienie twojej pracy, twojego dorobku dziennikarskiego, że to ty, i Szymon Żyśko, jako pierwsi dziennikarze na świecie mogliście przeczytać tę korespondencję.

Red. Marcin Gutowski odpowiedział:

Ze wszystkimi zarzutami do dyrektora Makowskiego, jestem mu bardzo wdzięczny i bardzo chcę mu podziękować, że to nam zaufał i jako pierwszym nam pokazał całe to archiwum, wspominając rzeczywiście, że zna naszą pracę i ufa, że weźmiemy na swoje sumienie przekazanie społeczeństwu tego, co to archiwum zawiera.

Pozostawiam moim czytelnikom ocenę postaw redaktorów TVN-u.

TVN zignorował odpowiedzialność Ministerstwa Kultury

Cytuję z artykułu red. Pawła Piotra Reszki fragment wypowiedzi Joanny Scheuring-Wielgus, która interweniowała w sprawie ukrywania listów papieża Jana Pawła II w BN (LINK):

Odpowiedź, jaką dostałam od dyrektora Tomasza Makowskiego, była pełna ogólników i wymijająca. Tak naprawdę nie dowiedziałam się niczego.

O tej interwencji i o tej odpowiedzi nie dowiemy się z reportażu TVN "Zakup za miliony".

Poza Bogdanem Zdrojewskim, nie wystąpił tam żaden polityk. Nie ma rozmowy z obecną panią Minister Kultury, Martą Cienkowską, ani z poprzednią, Hanną Wróblewską, która we wrześniu 2024 roku powołała pana Makowskiego na stanowisko Dyrektora BN na trzy lata bez konkursu. Nie ma rozmowy z panem Mateuszem Adamkowskim, który bezpośrednio nadzoruje BN.

Nie ma rozmów z kolejnymi Ministrami Kultury od 2008 roku, ani nie ma rozmów z urzędnikami bezpośrednio nadzorującymi BN.

Dlaczego?

Red. Marcin Gutowski w widowiskowy sposób pokazał w reportażu jak skontaktował się telefonicznie z kardynałem Stanisławem Dziwiszem i jak nie udaje mu się umówić z nim na dłuższą rozmowę.

Jeśli politycy i urzędnicy odmówili rozmowy, to dlaczego red. Gutowski nie pokazał tego w podobny sposób?

A jeśli nie odmówili, to dlaczego nie pokazano ich wypowiedzi? Czy redaktorzy w ogóle podjęli próbę kontaktu z politykami i urzędnikami ministerstwa?

Pominięcie tej sprawy uważam za błąd.

Warto było ustalić, co Ministerstwo Kultury wiedziało o Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej w ciągu całych tych 16 lat. Odpowiedzialność za niedostępność tego Archiwum spada nie tylko na pana Makowskiego, ale także na Ministerstwo Kultury, które przeznaczyło na nie kilka milionów środków publicznych i nie dopilnowało, aby było ono dostępne dla czytelników w rozsądnym terminie.

Brak dociekliwości reporterów w sprawie wiedzy i postaw kolejnych Ministrów Kultury jest zastanawiający.

A ta sprawa jest ponad podziałami politycznymi. O listach Jana Pawła II wiedziała coś także prof. Krystyna Pawłowicz i przekazała te informacje Ministrowi, prof. Piotrowi Glińskiemu. Zamieszczam niżej jej pismo z 2017 roku. (Informowałem o tym piśmie na Facebooku i na blogu: LINKLINK).

Proszę zwrócić uwagę na pozycję nr 6:

Prywatne Listy Papieża Jana Pawła II

Załączników niestety nie dostałem, choć skarżyłem się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Na temat tego pisma dostałem następujące informacje z Ministerstwa Kultury:

Uprzejmie informujemy, że na w/w interwencja została przekazana ówczesnemu kierownictwu Ministerstwa - ministrowi Piotrowi Glińskiemu, wiceminister Magdalenie Gawin oraz szefowej gabinetu politycznego. Z dokumentów zgromadzonych w sprawie wynika, że na interwencję nie została udzielona pisemna odpowiedź. W sprawie znajduje się notatka o tym, że sprawa została wyjaśniona w trakcie ustaleń roboczych.

Sprawa wygląda dość podejrzanie i zdecydowanie warto, aby zainteresowali się nią dziennikarze śledczy.

TVN przemilczał sprawę cenzury na Facebooku

W reportażu - i w materiałach promocyjnych do niego - można usłyszeć wypowiadane przeze mnie zdanie:

Ten temat to było absolutne tabu.

Brakuje jednak szerszego kontekstu, dlaczego tak uważałem.

A uważałem tak nie tylko dlatego, że BN unikała udzielenia wielu informacji o Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej, ale przede wszystkim dlatego, że BN zablokowała mnie na Facebooku po poruszeniu tematu listów papieża Jana Pawła II. Jestem zablokowany do dziś.

Okoliczności tego faktu opisałem na blogu, w tekście z 26 maja 2024 roku pt. Zakazane listy Jana Pawła II - skandal w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w części zatytułowanej BN blokuje na Facebooku. Tu przedstawię je w skróconej wersji.

12 maja 2024 roku BN zamieściła na Facebooku post o wystawie w Pałacu Rzeczypospolitej. Z profilu mojej strony, zamieściłem tam komentarz z linkiem do jednego z tekstów o listach papieża (LINK). Oto treść komentarza:

Czy na wystawie w Pałacu będzie można zobaczyć listy Jana Pawła II do Anny Teresy Tymienieckiej?

Dostałem parę lajków i nawiązała się krótka wymiana zdań, widoczna na tym fragmencie zrzutu z ekranu.

Po kilku godzinach zostałem zablokowany, a komentarze usunięto. Bez ostrzeżenia.

Toteż, zamieszczając kolejny komentarz z profilu prywatnego, poprosiłem o wyjaśnienie.

Tego samego dnia został zablokowany także mój profil prywatny, a komentarze - Agnieszki Tulik, która potwierdziła zajście, i mój - też zniknęły.

Wkrótce, na skutek skarg, dostałem pismo z BN, z którego dowiedziałem się, że moje komentarze były:

  • "napastliwe",
  • "agresywne",
  • "złośliwe",
  • "niezgodne ze standardami treści Facebooka",
  • "niezgodne z zasadami współżycia społecznego",
  • a także "naruszały godność" i "atakowały" jedną z kierowniczek BN.

Sami mogą Państwo ocenić, czy zasłużyłem sobie na takie inwektywy.

Te wydarzenia miały miejsce przed publikacją artykułu red. Pawła Piotra Reszki o listach papieża.

Takie to było absolutne tabu, że nawet nie można było pisać o tym na stronie BN na Facebooku.

Dlaczego TVN w ogóle o tym nie wspomniał? Nie rozumiem tego.

Ten fakt przecież bardzo pasuje do ogólnej wymowy reportażu "Zakup za miliony". Jestem rozczarowany, że TVN pominął tę kwestię i nie stanął po stronie obywatela, którego konstytucyjne prawa zostały naruszone - i są naruszane nadal.

Czy jestem jedynym obywatelem, którego BN zablokowała na Facebooku z powodu poruszenia tematu listów papieża? Redaktorzy TVN mogli zadać to pytanie panu Makowskiemu.

TVN niedostatecznie podkreślił rolę poprzedników

To bardzo dobrze, że w reportażu wystąpił red. Paweł Piotr Reszka. Jednak rola jego artykułu w "Dużym Formacie" nie została należycie podkreślona i doceniona (LINK). Temat listów Jana Pawła II w BN przestał być tematem absolutnego tabu właśnie po publikacji tego artykułu w czerwcu 2024 roku.

Oczywiście, wcześniej również pojwiały się różne artykuły o tych listach, ale to jednak red. Paweł Piotr Reszka wykazał się taką dociekliwością i tak dobrze napisał ten tekst, że był on szeroko komentowany, a dyrektor BN zdecydował się w końcu udostępnić Archiwum.

Można powiedzieć, że ten artykuł utorował drogę redaktorom TVN-u.

Ich rola i ich zaangażowanie, oczywiście są nie mniej ważne. Prawdopodobnie to dzięki nim dyrektor Makowski zdecydował, aby Archiwum udostępnić w całości. Bowiem jeszcze 2 września 2024 roku, na antenie radia TOK FM, mówił, że nie wszystko zostanie udostępnione. Skomentowałem to na blogu w tekście pt. Biblioteka Narodowa udostępniła część listów Jana Pawła II.

Dobrze by było, gdyby redaktorzy TVN-u wspomnieli też, że red. Artur Nowak napisał artykuł - nawiązujący m.in. do afery w Bostonie (LINK) - po którym BN wydała oświadczenie (LINK).

Ostatni punkt tego oświadczenia brzmi następująco:

Jeżeli wszystkie publikacje Artura Nowaka i Pawła Piotra Reszki oparte są na podobnej podstawie dokumentacyjnej, należy współczuć łatwowiernym czytelnikom i martwić się o poziom debaty publicznej, również w sprawach historycznych.

A jakie jest stanowisko BN w sprawie reportaży TVN-u? Dotychczas żadnych nie było. Może jeszcze będą? Może po emisji poza platformą TVN24+?

Niestety, z uwagi na wszystko, co wyżej napisałem, mam obawę, że te reportaże powstały w taki sposób, aby BN nie wydała żadnego oświadczenia. A jeśli jednak wyda, to... może na zasadzie przekory, bo ja napisałem, że nie wyda?

TVN przemilczał inne afery Tomasza Makowskiego

Jak już pisałem, krytyka dr. Tomasza Makowskiego w reportażu "Zakup za miliony" ogranicza się właściwie tylko do nieudostępniania i ukrywania wiedzy o Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej przez 16 lat.

Można było przedstawić widzowi szerszy obraz i choć nadmienić, że dyrektor Makowski jest postacią związaną także z innymi kontrowersjami.

O niektórych można przeczytać w ww. piśmie prof. Krystyny Pawłowicz.

A o niektórych pisały serwisy internetowe.

W lutym 2025 roku red. Maria Korcz opublikowała w "Gazecie Wyborczej" relacje kilkunastu pracowników BN skarżących się na niewłaściwą kulturę pracy (LINK). BN wydała oświadczenie w tej sprawie (LINK).

Niedługo potem, Związek Zawodowy Bibliotekarzy Biblioteki Narodowej (ZZBBN) przygotował petycję do Ministerstwa Kultury za odwołaniem dr. Tomasza Makowskiego ze stanowiska Dyrektora BN (LINKLINK). Wśród argumentów powołano się m.in. na sprawę ukrywanych listów Jana Pawła II. Petycję podpisało ponad 900 osób. Do odwołania dyrektora Makowskiego nawoływała też Alina Czyżewska (LINK). Ministerstwo nie spełniło postulatu z petycji (LINK).

Red. Maria Korcz pisała także o sprawie powołania dyrektora BN bez konkursu (LINK) oraz o kontrowersyjnych działaniach wobec Agnieszki Tulik, Przewodniczącej ZZBBN (LINK).

O kontrowersjach - wciąż nienagłośnionych przez media - pisałem na swoim blogu, np. w tekstach takich jak:

Ponadto, Dyrektor BN przegrał ze mną w sądzie administracyjnym szereg spraw o udzielenie informacji publicznej.

Obecnie, stan jest następujący. Wygrałem 10 spraw, z czego 5 wyroków jest już prawomocnych. Z tego w dwóch prawomocnych wyrokach sąd stwierdził, że decyzje Dyrektora BN były podjęte z rażącym naruszeniem prawa przez nieuprawnionych pełnomocników. Trzeci taki wyrok jest jeszcze wciąż nieprawomocny.

Do tego można doliczyć jeszcze prawomocny wyrok z Krajową Radą Biblioteczną, bo jej przewodniczącym jest dr Tomasz Makowski.

Wygrane sprawy wymieniłem tu: LINK.

Za moją działalność na rzecz jawności działań Biblioteki Narodowej, spotkały mnie m.in. następujące represje:

  • BN zawiesiła mnie w prawach czytelnika na miesiąc (LINK),
  • BN fałszywie zawiadomiła policję podejrzewając mnie o włamanie do Intranetu BN (LINK).
    Policja umorzyła dochodzenie.

Oczywiście, nie oczekiwałem, żeby autorzy reportażu "Zakup za miliony" omówili w nim wszystkie te kontrowersje. Oczekiwałem, żeby cokolwiek, choć o niektórych, wspomnieli, aby widzowie dowiedzieli się, że kwestia Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej to nie jedyna kontrowersyjna sprawa w karierze dr. Tomasza Makowskiego.

O co tu chodzi?

W ramach podsumowania, oto lista tytułów poszczególnych sekcji niniejszego artykułu:

  • Najpoważniejszy błąd TVN-u
  • TVN nie zbadał zasadności kwoty zakupu
  • TVN zignorował kwestię kompletności Archiwum
  • TVN nie wyjaśnił kwestii wystąpienia BN do Kościoła
  • TVN zignorował kwestię ukrywania innych zbiorów
  • TVN zignorował kwestię naruszenia prawa
  • TVN potraktował Makowskiego prawie jak eksperta
  • TVN zignorował odpowiedzialność Ministerstwa Kultury
  • TVN przemilczał sprawę cenzury na Facebooku
  • TVN niedostatecznie podkreślił rolę poprzedników
  • TVN przemilczał inne afery Tomasza Makowskiego
  • O co tu chodzi?

W reportażu "Droga do Watykanu" autorzy badają kulisy kariery Jana Pawła II. Myślę, że kulisy powstania ich reportaży mogą być jeszcze ciekawsze.

Redaktorzy TVN-u dostali uprzywilejowany dostęp do Archiwum, o czym napisałem w tekście pt. Nierówny dostęp do Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej.

Czy pominięcie wielu zagadnień, o których wyżej napisałem, było podyktowane koniecznością selekcji, aby reportaż nie był za długi? Czy w każdym przypadku to była całkowicie samodzielna decyzja zgodna z koncepcją twórców? Czy może...

...to była cena?

Nie wiem. Mam jednak prawo mieć wątpliwości.


Komentarze

Popularne wpisy

Skandal większy niż kradzież w BUW-ie, czyli brak nadzoru nad archiwami kościelnymi

Zakazane listy Jana Pawła II - skandal w Bibliotece Narodowej w Warszawie

Kogo straszy Jan Zamoyski?

Czy Polska ma legalnego dyrektora Biblioteki Narodowej?