W trakcie moich hobbystycznych badań, najczęściej odczuwałem brak dostępu do książki, gdy chodziło o publikację dotyczącą konkretnego regionu, a jej autorem był miejscowy regionalista. O tym, że wielu wydawców nie przestrzega przepisów o egzemplarzu obowiązkowym (EO) wiadomo nie od dziś. Kierują się zyskiem, a produkując książkę ponoszą koszt. Publikacje przekazywane do bibliotek to zero zysku i tylko koszt. Wydawca nie ma więc motywacji do przekazywania EO. Oczywiście, powinien przestrzegać prawa. Natomiast, motywacja do zaniechania przekazywania EO ma racjonalne podstawy: maksymalizację zysku i unikanie strat ekonomicznych. W przypadku publikacji regionalnej, ta motywacja bardzo często w ogóle nie występuje. Książka wydana z grantu ze środków publicznych, na premierze często jest rozdawana uczestnikom zupełnie za darmo. Byłem na takich promocjach i otrzymywałem egzemplarze bezpośrednio z rąk autorów. Książka bywa rozdawana nawet po premierze, gdy ktoś wyrazi zainteresowanie. Jak ...
Orędownik swobodnego dostępu do dóbr kultury i do informacji publicznej