– Jezus Maria! – Co się stało babciu? Nadzieja przybiegła do pokoju. Babcia klikała raz po raz wpatrując się w ekran laptopa. – Nie ma! Nie ma tego. Zniknęło. To koniec. Jestem… w dupie. Jestem w dupie, drogie dziecko. – Czego nie ma? Babcia położyła pulchną dłoń pod szyją. Zrobiła głęboki wdech. Dolna warga podrygiwała jej konwulsyjnie. Nadzieja od razu pomyślała, że babcia ma uderzenie gorąca. – Mojego pisma. Łzy popłynęły po policzkach. – Spokojnie babciu. Na pewno wszystko jest w porządku. – Nie. Nie ma… Złapała babcię za drugą dłoń i pogłaskała. – Spokojnie. Zadzwonię po Marka, przyjedzie po pracy, znajdzie to i wszystko się wyjaśni. Nie wolno się tak denerwować. Nie powinna babcia sama sprawdzać takich rzeczy. Przyniosę coś na uspokojenie. – Nie, dziecko. Wiem dobrze co się stało. Ja… Babcia zamknęła oczy i osunęła się bezwładnie na oparcie. Obrotowy fotel odjechał kawałek od biurka. Nadzieja wciąż trzymała miękką dłoń babci. Ścisnęła ją mocniej. – Babciu! Co ...
Orędownik swobodnego dostępu do dóbr kultury i do informacji publicznej