Na profilu na Facebooku (LINK) dr Tomasz Makowski przedstawił sprawę powołania go na stanowisko Dyrektora Biblioteki Narodowej bez konkursu jako sukces. Prawda jest inna. To jego porażka. Dotychczas był dyrektorem na czas nieokreślony, a od 27 września 2024 r. jest na czas określony. To jest zdecydowanie mniej korzystna sytuacja.
Pod postem pana Makowskiego różni ludzie złożyli mu gratulacje. Ciekawe ilu z nich jest świadomych tego, że chodzi tu o zmianę czasu powołania z nieokreślonego na określony? I to na najkrótszy możliwy okres! Tylko na 3 lata. Maksymalny czas to 7 lat. Przecież powołanie na najkrótszy możliwy czas to przesłanka za brakiem zaufania Ministerstwa do pana Makowskiego! Czy naprawdę jest czego gratulować?
Istnieje też teoria spiskowa na ten temat: powołano pana Makowskiego na 3 lata, aby w 2027 roku, jeszcze przed wyborami, powołać go na 7 lat! Wówczas, byłby dyrektorem BN aż do 2034 roku.
Dlaczego dopiero teraz uregulowano tę kwestię?
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zmienił sytuację dyrektorów państwowych bibliotek i sprawił, że nie mogą być powoływani na czas nieokreślony. Ten wyrok zapadł 22 listopada 2017 roku. Minęło więc prawie 7 lat. Przez 7 lat pan Makowski beztrosko pełnił stanowisko dyrektora jakby był na czas nieokreślony. Sielanka się skończyła. Dlaczego to trwało aż 7 lat? Dlaczego dopiero teraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) zabrało się za uregulowanie kwestii powołania pana Makowskiego? No właśnie: dlaczego?
15 czerwca 2024 r. złożyłem wniosek do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (WSA), w którym podważyłem legalność pełnienia stanowiska dyrektora Biblioteki Narodowej (BN) przez dr. Tomasza Makowskiego. Podważałem ważność jego pełnomocnictw w kilku kolejnych skargach do sądu. Zaś 15 lipca opublikowałem tekst pt. Czy Polska ma legalnego dyrektora Biblioteki Narodowej?, który bardzo szybko stał się jednym z najpopularniejszych wpisów na moim blogu.
Sąd dotychczas nie zajął stanowiska w kwestii legalności pełnomocnictw od pana Makowskiego. Sprawy są w toku. Podejrzewam, że sąd przyjmie interpretację podobną do tych, które wyraził w paru wyrokach Sąd Najwyższy (np.: sygn. akt II PSKP 33/21), czyli, że pan Makowski, pomimo braku formalnego powołania go, był "w sposób dorozumiany" powoływany na najkrótszy możliwy okres powołania, czyli na 3 lata. I co 3 lata był "w sposób dorozumiany" powoływany aż do chwili, gdy Minister Kultury wreszcie powołał go oficjalnie.
Według serwisu Wyborcza.biz, pan Makowski udzielił informacji, że jego kadencje przedłużały się automatycznie. Zanim złożyłem ww. wniosek do sądu, to zadałem szereg pytań o umowę pana Makowskiego. Skierowałem je do BN i do MKiDN. W odpowiedziach nie ma absolutnie nic o żadnych automatycznie przedłużanych kadencjach. Uważam, że ta narracja została wymyślona zupełnie niedawno i jest zainspirowana wyrokami Sądu Najwyższego.
PYTANIA_DO_BN,
ODPOWIEDZI_BN
PYTANIA_DO_MKiDN,
ODPOWIEDŹ_MKiDN
Interpretację o tych "dorozumianych" powołaniach uważam za kontrowersyjną, bo przy każdym powołaniu Ministerstwo powinno pytać o opinię związki zawodowe i organizacje branżowe. Mówi o tym art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej (LINK). Czy Ministerstwo zwracało się o te opinie? Od Związku Zawodowego Bibliotekarzy Biblioteki Narodowej (ZZBBN) dowiedziałem się, że nie było do nich takich pism. Uważam więc, że te "dorozumiane" powołania pana Makowskiego dokonywały się z naruszeniem przepisów prawa. I co z tego? Nic. Pewnie nikt nie poniesie za to odpowiedzialności.
Ministerstwo Kultury oczywiście może komunikować, że zabrali się za uregulowanie sprawy powołania jakby to zrobili sami z siebie i jakbym ja, mój wniosek, moje skargi i mój wpis na blogu nie istniały. A ja jednak mam przekonanie, że gdybym nie podjął tych działań - które wyżej opisałem - to pan Makowski nadal byłby dyrektorem na czas nieokreślony.
Porażka Ministerstwa Kultury
Oczywiście, byłoby jeszcze lepiej, aby Ministerstwo w ogóle go nie powołało. Robiłem co mogłem, aby tak się stało (LINK). Nie tylko ja. Dwa związki zawodowe w BN negatywnie zaopiniowały powołanie pana Makowskiego bez konkursu (LINK, LINK). Dwie organizacje związkowe skierowały protesty do Ministerstwa (LINK, LINK). Sprawę nagłośniła aktywistka Alina Czyżewska (LINK1, LINK_A, LINK_B, LINK2, LINK3). W serwisie Wyborcza.biz ukazał się artykuł red. Marii Korcz (LINK).
Mimo tego wszystkiego, Ministerstwo oficjalnie powołało pana Makowskiego na dyrektora BN. Uważam, że to ma swoje dobre strony. Maska opadła. Ci, co wierzyli, że Ministerstwo może się zainteresować bliżej BN i pomóc coś zmienić, stracili tę nadzieję. I dobrze. Dobrze jest stracić fałszywą nadzieję. Łudzenie się nią zabierało czas i odwodziło od działań skuteczniejszych. A teraz już wiadomo: Ministerstwo Kultury jest po stronie pana Makowskiego. Jest po stronie tego wszystkiego, co on sobą reprezentuje i tego co robił przez te 17 lat odkąd jest dyrektorem BN. Dlaczego pan Makowski nie powinien nim być, to już pisałem na blogu (LINK).
Porażkę poniosła także pani Hanna Wróblewska. Jej zapewnienia o tym, że chce realizować swoją misję cały czas słuchając społeczeństwa i potrzeb środowisk okazały się niewiele warte. Nie ma mowy o słuchaniu kogokolwiek. Związki zawodowe i organizacje branżowe dostały zaledwie 3 dni na wyrażenie opinii o powołaniu dyrektora, który jest tam od 17 lat.
Dla porównania: WSA w Warszawie daje 7 dni na uzupełnienie braku formalnego, czyli np. na podpisanie pisma czy uregulowanie opłaty kancelaryjnej. Te czynności, w praktyce, zająć mogą od kilku do kilkunastu minut. Sformułowanie na piśmie opinii, i to uzgodnionej przez członków organizacji związkowych lub branżowych, wymaga zdecydowanie więcej czasu.
Poza tym, Ministerstwo uchyliło się od odpowiedzi na moje pytania o to, czy pani Hanna Wróblewska osobiście zapoznała się z tymi opiniami, czy czytała moje wezwanie na blogu (LINK) oraz czy wie, że BN zablokowała mnie na Facebooku. Ministerstwo uważa, że to nie jest sfera faktów, o którą można pytać we wnioskach o udzielenie informacji publicznej. A ja uważam inaczej.
Oto moje wnioski do MKiDN i odpowiedzi na nie.
WNIOSEK_1_do_MKiDN,
ODPOWIEDŻ_MKiDN_na_1_WNIOSEK,
WNIOSEK_2_do_MKiDN,
ODPOWIEDŻ_MKiDN_na_2_WNIOSEK.
O liczebności "Aktywnych"
Dr Makowski napisał na Facebooku:
Powołanie bez konkursu nastąpiło po uzyskaniu bardzo pozytywnej opinii zrzeszającego największą grupę pracowników BN związku zawodowego, liczącego więcej członków niż pozostałe razem wzięte i jedynego w BN samodzielnie reprezentatywnego.
Chodzi o "Aktywnych". Spodziewałem się, że oni wystosują pozytywną opinię. Dlaczego? Tych, którzy nie wiedzą, zachęcam do lektury tekstu pt. "Aktywni" w krainie czarów. Myślę, że po lekturze tego tekstu odpowiedź będzie jasna. Opinia "Aktywnych" nie jest dla mnie wiarygodna.
Czy pan Makowski napisał prawdę, że "Aktywni" liczą więcej członków niż pozostałe związki zawodowe w BN? Zgodnie z prawem, związki zawodowe udzielają dyrekcji informacji o liczbie członków raz na pół roku. Oto liczby członków poszczególnych związków w BN ze stanu na dzień 30 czerwca 2024 r.
- "Aktywni": 87
- ZZBBN: 45
- "Solidarność": 41
- Poligrafowie: 12
Te liczby dostałem z BN.
LINK_WNIOSEK_o_liczby_członków_związków_zawodowych_w_BN
LINK_ODPOWIEDŹ_BN_z_liczbami_członków_związków_zawodowych_w_BN
45+41+12=98. Liczba 98 jest większa niż 87. Czy pan Makowski umie liczyć? A może jest w tak bliskiej komitywie z "Aktywnymi", że wie, że obecnie jest ich więcej niż 98?
Mniejsza o to. Przejdę teraz do omówienia zarzutów pana Makowskiego wobec red. Marii Korcz.
Dr Makowski krytykuje artykuły red. Marii Korcz
Red. Maria Korcz napisała dwa artykuły o powołaniu pana Makowskiego. Pierwszy, z 19 września 2024 r., ma tytuł Zmieniły się przepisy, ale nie dyrektor Biblioteki Narodowej. Bez konkursu, na "automatycznie odnawialnych" kadencjach.
Moja znajoma, która woli pozostać anonimowa, przesłała mi taką opinię o tym tekście.
Artykuł jest świetnie napisany. Jest w nim jakiś ład, który pozwala zrozumieć sytuację. Zwykle dziennikarze robią to chaotycznie i emocjonalnie. Tu brak jest emocji, tylko rzeczowe objaśnienie sytuacji bez jakichkolwiek osobistych komentarzy. Na tle dotąd pojawiających się wypowiedzi różnych redaktorów ten wypada bardzo dobrze. / A jak Ty wypadłeś? Potraktowała Cię z szacunkiem i poważaniem dla Twojej działalności. Podobało mi się to bardzo.
Podzielam tę opinię. Artykuł jest naprawdę bardzo dobry. To z niego dowiedziałem się, że w kontrowersyjnej sprawie powoływania dyrektorów instytucji kultury zajmował stanowisko Sąd Najwyższy. Wcześniej wiedziałem jedynie o wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Drugi artykuł red. Marii Korcz, pt. Hanna Wróblewska po cichu powołała dyrektora Biblioteki Narodowej. Bez konkursu i mimo negatywnej opinii związkowców ukazał się 30 września 2024 r. To krótszy tekst, którego celem było poinformowanie o fakcie powołania pana Makowskiego na dyrektora BN, na 3 lata bez konkursu.
Na Facebooku, pan Tomasz Makowski, zaraz po ww. wypowiedzi o "Aktywnych", napisał:
Moje powołanie bez konkursu poparły wszystkie organizacje bibliotekarskie jak Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, Polski Związek Bibliotek i Krajowa Rada Biblioteczna. / Niestety na Wyborcza.biz pojawił się dzisiaj następny artykuł redaktor Marii Korcz, w którym o tym nie można przeczytać. Za to można przeczytać jako reprezentujące pracowników BN i środowisko bibliotekarskie wypowiedzi przewodniczącej jednego mniejszościowego i nielicznego związku oraz powołania na list kilku dawno emerytowanych dyrektorów. / Podobnie jak w poprzednim artykule red. Korcz nie sprawdza faktów i nie weryfikuje ich w innych źródłach. Powtarza m.in. nieprawdziwe informacje o braku podwyżek 20%. Były wyższe. Artykuł jest po prostu nieuczciwy, nierzetelny i zawiera informacje niezgodne z prawdą.
Ten mniejszościowy i nieliczny związek to ZZBBN. Pan Makowski należał do niego zanim został dyrektorem (można sprawdzić w KRS). Według ww. danych, ZZBBN liczy 45 członków i jest drugim największym związkiem w BN pod względem liczby członków. Jakże można go nazywać mniejszościowym i nielicznym?
Zaś wypowiedź pana dyrektora o podwyżkach jest dla mnie niezrozumiała. Podwyżki inflacyjnej w BN przecież nie było. Być może, dla wybranych osób, były podwyżki wyższe niż 20%. Intencje polityków przyznających budżet na podwyżki odbierałem jednak w ten sposób, że chodzi o to, aby pracownicy dostali podwyżki inflacyjne. Wszyscy. A nie tylko wybrani. Inflacja w 2023 r. w stosunku do 2019 r. wyniosła 38,5% (LINK). Pan dyrektor nie przyznał nawet 10% podwyżki inflacyjnej. Rozdzielił środki wedle uznania.
Natomiast prawdą jest to, że w artykule nie można przeczytać o poparciu organizacji bibliotekarskich. Tak, to prawda. Ale nie należy za to obwiniać autorki. Jeśli już kogoś należy obwiniać, to Ministerstwo Kultury. Wyjaśnię dlaczego.
Proszę zauważyć, że opinie organizacji bibliotekarskich i związków zawodowych w BN (zamieściłem poniżej linki do nich) w większości mają daty przed 19 września. Tylko przy jednej, i to najskromniejszej (nr 5), podano, że MKiDN odebrało ją 20 września. Te opinie są więc w większości sprzed publikacji pierwszego artykułu. Zaś z obydwu artykułów wynika, że autorka kontaktowała się z Ministerstwem Kultury. W pierwszym np. jest mowa o tym, że Ministerstwo zapowiedziało, że po upływie 3 lat odbędzie się konkurs. W drugim zaś można przeczytać te słowa: Reakcji ministerstwa jednak nie ma.
Skąd red. Maria Korcz miała wiedzieć o tych opiniach? Może miała złożyć wniosek o udzielenie informacji publicznej i czekać 14 dni na odpowiedź? Dla mediów to za długo. Media tak nie działają. Gdyby tak działały, to bylibyśmy pozbawieni wielu bieżących informacji i dowiadywali się o nich po tygodniach. Artykuł był napisany tak rzetelnie, jak rzetelnie mógł być napisany w tamtym momencie i w tamtych okolicznościach.
Z wnioskami to ja wystąpiłem. O opinie związków poprosiłem 15 września, a o opinie innych organizacji 17 września. Nawet 30 września poinformowałem red. Marię Korcz, że Ministerstwo przekroczyło termin i nie odpowiedziało na mój pierwszy wniosek. A gdy odebrałem odpowiedzi od Ministerstwa, to także poinformowałem o tym red. Marię Korcz. Niestety, to już było po publikacji artykułu, i to zaledwie kilkanaście minut.
Ministerstwo, podobnie jak dyrekcja BN, ma skłonności do udzielania odpowiedzi na ostatnią chwilę, a nie niezwłocznie lub bez zbędnej zwłoki, jak sobie tego życzy ustawodawca (LINK). Pan Makowski nie powinien więc mieć pretensji do red. Marii Korcz, ale do Ministerstwa. To ono miało wiedzę o tych opiniach. Mogło o nich poinformować red. Marię Korcz. Mogło też udzielić mi odpowiedzi - jak sobie życzy ustawodawca - niezwłocznie. Wtedy red. Maria Korcz dowiedziałaby się o tych opiniach ode mnie.
Dlaczego Ministerstwo nie poinformowało autorki o tych opiniach? Nie wiem. Mam tylko podejrzenia. Mianowicie, przypuszczam, że te wszystkie opinie nie odgrywały żadnej roli przy podejmowaniu decyzji o powołaniu i w ogóle nie zwracano na nie większej uwagi, a prośby o opinie przesłano tylko dlatego, bo tego wymagało prawo. Przesłankami za tym moim podejrzeniem jest przesadnie krótki termin, jaki Ministerstwo wyznaczyło na wyrażenie opinii oraz to, że Ministerstwo uchyliło się od odpowiedzi na pytanie, czy pani Hanna Wróblewska osobiście zapoznała się z opiniami związków zawodowych.
Dyrekcja BN niestety często przekłada terminy odpowiedzi do przesady, do granic możliwości, a raz nawet przekroczyła termin odpowiedzi do mnie. Może pan Makowski zrozumie, że taka postawa jest szkodliwa przede wszystkim dla niego? Sytuacja z tym artykułem bardzo dobrze o tym świadczy. Wszystkim nam - i urzędnikom, i obywatelom - powinno zależeć, aby administracja publiczna działała sprawnie i załatwiała sprawy naprawdę niezwłocznie.
Pan Makowski stał się ofiarą opieszałości Ministerstwa Kultury. Dobrze by było, aby wyciągnął z tego wnioski. A jego ocena artykułów jest niesprawiedliwa.
Jeśli pan dyrektor czyta ten tekst, to zachęcam go, aby link do niego zamieścił u siebie na Facebooku z własnym komentarzem. Jestem otwarty na polemikę!
Poza tym, może pan Makowski przyjmie to z satysfakcją, że na moim blogu każdy może przeczytać o tych pozytywnych opiniach o nim, które dostało Ministerstwo? Poniżej zamieściłem linki i omówiłem każdą laurkę.
Ostrzeżenie przed lekturą laurek
Dnia 11 września 2024 r. Ministerstwo zwróciło się do związków zawodowyh w BN i do organizacji branżowych z prośbą o opinię o powołaniu pana dr. Tomasza Makowskiego na stanowisko Dyrektora BN na 3 lata, bez konkursu. Opinie negatywne dwóch związków już przedstawiłem na blogu (LINK). W dalszej części tekstu przedstawiłem opinie pozytywne, jakie dostało Ministerstwo.
Wiem, że wielu moich czytelników nie darzy sympatią pana dyrektora Makowskiego. W takim wypadku, lektura tych laurek może być trudnym doświadczeniem. We mnie mieszały się co najmniej trzy emocje: zdumienie, przykrość i zażenowanie. Ministerstwo naprawdę dostało takie opinie i trzeba się z tym pogodzić.
Pamiętajmy: to są opinie, a nie fakty. Choćby napisano jeszcze 100 podobnych laurek, to znam fakty, które jednoznacznie negatywnie świadczą o zarządzaniu BN przez pana Makowskiego. Jednak te fakty niekoniecznie wszystkim są znane lub nie dla wszystkich są tak istotne, aby uznać je za decydujące i aby sformułować z ich powodu negatywną opinię.
Gdy będą Państwo czytali kolejne laurki, warto pomyśleć o przypadku "Aktywnych". Jak już napisałem, ich pozytywnej opinii się spodziewałem. Wiem coś o nich, napisałem o nich na blogu (LINK) i sprawa jest dość klarowna. Za każdą z kolejnych laurek też kryje się jakaś historia. Może podobna do historii "Aktywnych", a może zupełnie inna. W każdym razie, ja tych historii nie znam. Ale przyczyny sformułowania każdej z tych opinii jakieś przecież są. Nie znam ich, więc nie przesądzam jakie one są. I polecam podejść do tego podobnie. Może kiedyś przyczyny tych wszystkich laurek będą zrozumiałe i jawne.
Pisma z opiniami dostałem z MKiDN. Nie omawiam szczegółowo i nie polemizuję tu z argumentami w tych laurkach. Gdybym miał to zrobić, to rozmiar tego tekstu byłby przesadnie duży. Moim celem jest przedstawić te opinie i sparafrazować w punktach.
Mam prośbę do tych czytelników, dla których lektura laurek okaże się trudna. Po 2-3 dniach proszę wrócić do tego tekstu i przeczytać go jeszcze raz. Wierzę, że wtedy ta lektura będzie z większym dystansem i może łatwiej będzie Państwu zrozumieć dlaczego widzę w tym wszystkim także dobre strony.
A widzę je! Dzielę się nimi na końcu tego tekstu.
Laurka nr 1: od "Aktywnych"
Oto lista argumentów od "Aktywnych". Według nich, dr. Tomasz Makowski wprowadził wiele korzystnych zmian:
- unowocześnił strukturę organizacyjną,
- wprowadził konkursy na stanowiska,
- wprowadził spotkania ewaluacyjne z kierownikami,
- wprowadził katalogowanie książek w trybie 24 godzinnym,
- zmodernizował czytelnie i zostały one wyróżnione wieloma nagrodami
- Pałac Rzeczypospolitej stał się jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych Warszawy,
- wdrożono Polonę,
- wdrożono wypożyczalnię międzybiblioteczną Academica,
- wdrożono połączony katalog bibliotek,
- podejmowane były akcje na rzecz:
- poprawy bezpieczeństwa Narodowego Zasobu Bibliotecznego,
- rozwoju czytelnictwa,
- promowania polskiego dorobku kulturowego,
Ponadto, dr. Tomasz Makowski:
- gwarantuje dobre warunki pracy,
- gwarantuje też dobrostan pracowników,
- jest otwarty na współpracę ze stroną związkową.
Potem padają określenia bezosobowe, ale chyba mają dotyczyć pana dyrektora? Oto one:
- sprawy pracownicze są traktowane priorytetowo,
- opinie związków są dyskutowane i brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji,
- podstawą oceny pracy są doświadczenie i umiejętności pracowników,
- współpraca odbywa się w atmosferze sprzyjającej porozumieniu.
Piękna opinia, prawda? Skoro pan Makowski jest taki wspaniały, to dlaczego Zarząd "Aktwnych" z uznaniem i zadowoleniem przyjął zamiar powołania tylko na 3 lata? Dlaczego nie wnioskowali o 7? Nie rozumiem tego. Co na to szeregowi członkowie "Aktywnych"? Może wymienią Zarząd na taki, który będzie wnioskował o przedłużenie powołania na 7 lat?
Pismo podpisali:
- Joanna Piekarska
- Sławomir Majcher
- Tomasz Janikowski
- Pavlo Bardovskyi
Laurka nr 2: od Związku Zawodowego Poligrafów
Gdyby porównać liczbę "Aktywnych" z sumą liczby członków ZZBBN i "Solidarności" to wychodzi 87 do 86. Przewaga jest zaledwie o jedną osobę. Może to o to chodziło panu Makowskiemu, tylko wyraził się nieprecyzyjnie? Podejrzewam, że tak mogło być, bo opinia najmniej licznego związku zawodowego w BN jest także pozytywna.
Oto argumenty Związku Zawodowego Poligrafów. Dr. Tomasz Makowski:
- ma bogate doświadczenie zawodowe i osiągnięcia w bibliotekarstwie i historii, więc jest odpowiednią osobą,
- długo pracuje w BN, więc rozumie funkcję i misję biblioteki,
- jest doktorem nauk humanistycznych, pracuje naukowo i zajmuje się historią bibliotek, więc ma kompetencje do zarządzania, ochrony i promocji zasobów bibliotecznych,
- jest członkiem w wielu organizacjach i komitetach, krajowych i międzynarodowych, jest redaktorem naczelnym "Rocznika Biblioteki Narodowej", więc jest zorientowany w aktualnych trendach i wyzwaniach bibliotekarstwa,
- rozwija BN jako centrum wiedzy i kultury, bo specjalizuje się w historii bibliotek, rękopisoznawstwie i naukach pomocniczych,
- ma doświadczenie w organizowaniu wystaw, potrafi promować i popularyzować dziedzictwo kulturowe, czego - jak zrozumiałem - potwierdzeniem ma być to, że w różnych ciałach doradczych pan Makowski pełni funkcje.
Nakreślone tu zależności są co najmniej wątpliwe. Tę laurkę uważam za najmniej udaną. Pamiętajmy jednak, że mieli tylko 3 dni na jej napisanie. Gdyby dano im więcej czasu, to może napisaliby to lepiej.
Pismo podpisali:
- Agata Siry, Przewodnicząca
- Agata Czwartkowska, Wiceprzewodnicząca
- K. Augustyniak-Wrońska, Sekretarz
- Paweł Siry
Laurka nr 3: od Stowarzyszenia Pisarzy Polskich
Kolejna opinia jest podpisana przez panią Annę Nasiłowską, będącą Prezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
To jest pismo, które najbardziej mi się podoba z tych wszystkich laurek. Jest jedyną, w której znalazła się choć jedna opinia krytyczna. Już początek brzmi uczciwie:
Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich nie są znane szczegóły zarządzania Biblioteką Narodową, ale widzimy efekty.
A wspomniana opinia krytyczna brzmi następująco:
Z całą pewnością do przemyślenia jest funkcjonowanie katalogu online - co wymaga sporej inwestycji informatycznej.
Pani prezes wyraziła się dyplomatycznie, ale doceniam tę uwagę.
Poza tym, argumenty były następujące.
- dyrektor Makowski przeprowadził skomplikowany remont BN,
- remont poprawił funkcjonowanie BN dla czytelników,
- dyrektor Makowski przeprowadził także remont Pałacu Rzeczypospolitej i utworzył wystawę,
- dyrektor Makowski promuje czytelnictwo,
- organizowane są Imieniny Jana Kochanowskiego,
- dyrektor Makowski wspiera Fundację Powszechnego Czytania,
- BN publikuje raporty o czytelnictwie w Polsce,
- do BN trafia wiele spuścizn pisarskich - a to dzięki zaufaniu, które wzbudza BN,
- Biblioteka Donacji Pisarzy - działająca w ramach BN - gromadzi i udostępnia wycinki prasowe na temat pisarzy. Udostępnia też unikalne dokumenty życia literackiego. BN wywiązuje się z obowiązków wobec tej biblioteki.
- dyrektor Makowski jest życzliwy i łatwo się z nim skontaktować.
Za najpoważniejszy argument uważam ten o przekazywaniu spuścizn literackich do BN. Nie potrafię jednak ocenić w jakim stopniu jest to osobista zasługa dyrektora Makowskiego.
Wszystkim innym wymienionym działaniom i osiągnięciom - uważam - sprawny organizator także by podołał i nie sądzę, aby takich ludzi brakowało, którzy by to potrafili.
Laurka nr 4: od Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich
Moi czytelnicy byli najbardziej ciekawi właśnie tej opinii. Zwróciłem się mailowo do Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich (SBP). Było to 18 września. Dzień później dostałem potwierdzenie doręczenia z jednej ze skrzynek mailowych SBP. Niestety, żadnej odpowiedzi wciąż nie otrzymałem.
Gdy szukałem adresu SBP, to przekonałem się, że ich siedziba jest w tym samym gmachu co BN. Wówczas nabrałem podejrzeń, że mogli dać pozytywną opinię. I to się sprawdziło. Oto ta opinia.
Oto argumenty SBP:
- dr Makowski dążył do rozwoju merytorycznego i infrastrukturalnego BN
- dzięki niemu, BN umocniła swoją pozycję jako:
- centrum nauki,
- centrum informatyczno-biblioteczne,
- centrum szkoleniowe,
- centrum upowszechniania czytelnictwa,
- dzięki niemu, BN rozbudowała współpracę z innymi bibliotekami w Polsce,
- dzięki niemu, Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa wspiera zakup nowości do bibliotek publicznych, a lista beneficjentów tego programu jest coraz dłuższa,
- dr Makowski przewodniczy Krajowej Radzie Bibliotecznej i Zespołowi ds. Narodowego Zespołu Bibliotecznego [chodzi pewnie o Radę ds. NZB]
- prowadzone są prace ujednolicające zarządzanie bibliotekami w samorządach,
- inicjowane są projekty w różnych zakresach, np.
- zasad gromadzenia zbiorów,
- ochrony zbiorów,
- kształcenia pracowników bibliotek
- dr Makowski:
- jest propagatorem zawodu bibliotekarza,
- dba o promocję zawodu bibliotekarza,
- dba o status pracowników bibliotek,
- dba o podnoszenie kompetencji pracowników bibliotek,
- dr Makowski dostał Medal w Dowód Uznania [zob: LINK],
- współpraca dr Makowskiego z SBP świadczy o jego identyfikacji ze środowiskiem bibliotekarskim i dobre relacji zawodowej z SBP
- BN i SBP przygotowały Kongres Bibliotekarzy IFLA we Wrocławiu w 2017 r.
- BN i SBP, w obliczu agresji na Ukrainę, wspierają ukraińskie biblioteki i ukraińskie stowarzyszenia bibliotekarskie,
- BN wspiera SBP przy:
- promocji zawodu bibliotekarza,
- podnoszeniu kwalifikacji zawodowych pracowników bibliotek.
Ponadto, z tego pisma dowiedziałem się, że pan Makowski jest członkiem SBP od 2003 r., a w latach 2004-2008 był sekretarzem Koła SBP przy BN.
Pismo podpisała pani dr Barbara Budyńska, Przewodnicząca SBP.
Laurka nr 5: od Polskiego Związku Bibliotek
Opinia Polskiego Związku Bibliotek jest bardzo krótka i nie zawiera żadnej argumentacji.
Przesłano ją mailem, który ponoć przekazano do MKiDN 20 września 2024 r.
Napisano tam po prostu, że zamiar powołania dyrektora BN jest zaopiniowany pozytywnie.
Jako nadawca maila jest wskazany Jan Krajewski, Prezes Polskiego Związku Bibliotek.
Laurka nr 6: od Krajowej Rady Bibliotecznej
Krajowa Rada Biblioteczna (KRB) podjęła uchwałę nr 26/2024 z dnia 20 września 2024 roku.
Treść uchwały jest następująca.
Mając na uwadze dokonania Dyrektora dr. Tomasza Makowskiego dla modernizacji i rozwoju Biblioteki Narodowej i bibliotek oraz czytelnictwa w Polsce i na świecie, znając plany i zamierzenia na przyszłość oraz doceniając sieć kontaktów krajowych i międzynarodowych oraz niezaprzeczalny autorytet w środowisku naukowym i bibliotekarskim, Krajowa Rada Biblioteczna jednogłośnie rekomenduje powołanie Pana Dyrektora dr. Tomasza Makowskiego na kolejną kadencję bez przeprowadzania procedury konkursowej.
Pod uchwałą podpisał się pan Jacek Nowiński, pełniący obowiązki Przewodniczącego Krajowej Rady Bibliotecznej.
11 głosów było za, 0 przeciw, 0 wstrzymało się, 3 osoby były nieobecne na tym posiedzeniu, a 1 osoba nie wzięła udziału w głosowaniu. Był to dr Tomasz Makowski.
Oto lista 11 osób, które zagłosowały za:
- dr Agata Arkabuz
- dr Barbara Budyńska
- Joanna Kamińska
- dr Dagmara Kawoń-Noga
- Jan Krajewski
- prof. Grzegorz Leszczyński
- Andrzej Marcinkiewicz
- Agnieszka Miśkiewicz
- Jacek Nowiński
- Andrzej Ociepa
- prof. Zdzisław Pietrzyk
Oto lista 3 nieobecnych osób:
- dr Aneta Drabek
- Dorota Olejnik
- prof. Jacek Soszyński
Z pisma z KRB dowiedziałem się, że:
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie przesłało do KRB prośby o opinię ws. powołania dr. Tomasza Makowskiego na stanowisko dyrektora Biblioteki Narodowej. Krajowa Rada Biblioteczna zajęła się sprawą z własnej inicjatywy. Członkowie KRB poprosili o dodanie ww. punktu do porządku obrad.
Dostałem z KRB protokół z posiedzenia.
W początkowej części znajduje się fragment tej treści:
Przewodniczący dr Tomasz Makowski otworzył posiedzenie Krajowej Rady Bibliotecznej i powitał wszystkich obecnych. Pan Jacek Nowiński zgłosił poprawkę do projektu porządku obrad polegającą na wprowadzeniu do porządku obrad KRB punktu – rekomendacje KRB w sprawie powołania Dyrektora dr. Tomasza Makowskiego bez procedury konkursowej. KRB przyjęła uzupełniony porządek obrad.
Potem, na s. 5, można przeczytać co się wydarzyło, gdy KRB doszła do tego dodatkowego punktu posiedzenia:
Przewodniczący dr Tomasz Makowski przekazał prowadzenie obrad Krajowej Rady Bibliotecznej panu Jackowi Nowińskiemu i opuścił salę obrad.
A następnie:
Pan Jacek Nowiński zaproponował przyjęcie przez KRB uchwały dotyczącej powołania Dyrektora dr. Tomasza Makowskiego bez procedury konkursowej. / Krajowa Rada Biblioteczna przyjęła uchwałę o treści: (...)
Tu podano ww. treść uchwały i podano wyniki głosowania. Następnie można przeczytać:
Uchwałą nr 26/2024 Krajowa Rada Biblioteczna przyjęła pozytywną rekomendację w sprawie powołania Dyrektora dr. Tomasza Makowskiego bez procedury konkursowej. / Przewodniczący dr Tomasz Makowski ponownie przejął prowadzenie obrad Krajowej Rady Bibliotecznej.
Ostatnie zdanie w protokole brzmi następująco:
Przewodniczący dr Tomasz Makowski złożył członkom Krajowej Rady Bibliotecznej podziękowanie za współpracę i dodał, że ma nadzieję na kontynuację współpracy wszystkich dotychczasowych członków Rady.
Być może się nie znam, ale czy to nie jest czasem tak, że najpierw członkowie KRB zapoznają się z treścią uchwały podaną przez wnioskodawcę, a później nad nią głosują? Zastanawiam się nad tym dlatego, bo w uchwale padło sformułowanie, że KRB jednogłośnie rekomenduje powołanie pana Makowskiego (zakreśliłem to słowo na żółto w ww. cytacie). Gdyby więc choć jedna osoba się wyłamała, to KRB przyjęłaby uchwałę o nieprawdziwej treści. I to byłoby w porządku?
Ale co tu dywagować? Zachęcam do przejrzenia ww. protokołu i zwrócenia uwagi na wyniki głosowań. Wszystkie są jednomyślne. Bez wyjątku. Ta sytuacja kojarzy mi się z następującą sentencją:
Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele.
W Wikipedii przypisano te słowa Walterowi Lippmanowi, w nieco odmiennej redakcji (LINK).
Dobre strony obecnej sytuacji
Przypuszczam, że niektórych moich czytelników mogą zdumiewać i rozczarowywać powyższe opinie. Rozumiem to. Ale głowa do góry! To dr Tomasz Makowski przegrał: był powołany na czas nieokreślony, a jest powołany na czas określony tylko na 3 lata. Może pocieszać się powyższymi laurkami i - wbrew rozsądkowi - rozgłaszać światu, że osiągnął sukces.
Prawdziwy sukces osiągnęliśmy my, którzy chcemy odwołania pana Makowskiego, bo zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy i świetnie wykorzystaliśmy nadarzającą się okazję. Wyraziliśmy swój protest. Zyskaliśmy ważną sojuszniczkę, panią Alinę Czyżewską. Sprawę powołania nagłośniła w ogólnopolskich mediach red. Maria Korcz. A także: dużo się dowiedzieliśmy!
I tej wiedzy nie należy bagatelizować. Pomimo, że lektura tych wszystkich laurek może być przykra, to jest też pouczająca. Teraz znacznie lepiej wiemy na czym stoimy. Ujawniła się rzesza sojuszników pana Makowskiego. Te wszystkie ich laurki dają punkt wyjścia do kolejnych działań.
Może się wydawać, że przegraliśmy, bo pan Makowski wciąż jest dyrektorem BN. Ale to nie od nas zależało. To zależało od Ministerstwa Kultury. Grunt, że my zrobiliśmy to, co od nas zależało. I tego powinniśmy się trzymać. Co więc jeszcze możemy zrobić?
Przede wszystkim, to pan Tomasz Makowski i obecna dyrekcja BN boją się jawności. Gdyby się nie bali, to nie byłbym zablokowany na Facebooku BN, nie uchylaliby się od udzielania odpowiedzi na wnioski o informacje publiczne i nie przekładaliby terminów na te odpowiedzi do granic możliwości.
To dzięki ujawnieniu w mediach sprawy listów papieża, pan Makowski zdecydował się je udostępniać. Wciąż nie udostępnia wszystkich listów. Może dlatego, że media odwróciły uwagę od tej sprawy? Mam nadzieję, że zaintersują się ponownie.
Trzeba monitorować działania pana Makowskiego i dyrekcji BN. Trzeba monitorować działalność jego sojuszników. Trzeba monitorować działalność Ministerstwa. Trzeba zadawać im dużo różnych pytań. Trzeba ujawniać to, czego się dowiemy. Jawność to jest to! To może przynieść zmianę. A tą oczekiwaną zmianą jest normalna i profesjonalna Biblioteka Narodowa, z której moglibyśmy być dumni.
Czy Ministerstwo Kultury zwróciło się o opinię do wszystkich organizacji branżowych, do których powinno? Jak Państwo uważają?
OdpowiedzUsuń