W październiku 2023 roku w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie (BUW) wykryto kradzieże XIX-wiecznych rosyjskich druków. Złodzieje wypożyczali oryginały, a oddawali falsyfikaty. Rektor UW, prof. Alojzy Z. Nowak, zwolnił dyscyplinarnie dyrektor Annę Wołodko i wicedyrektor Katarzynę Ślaską, zarzucając im zaniedbania.
Dziś opiszę fakty wskazujące na to, że wersja wydarzeń według Rektora UW i jego stronników - szczególnie: dr. hab. Hieronima Grali i dr. Tomasza Makowskiego - po prostu się sypie.
I to w drobny mak.
Zapraszam do lektury.
Katarzyna Ślaska wygrała w Sądzie Pracy
Dnia 7 listopada 2025 roku, pani Katarzyna Ślaska napisała na swoim profilu na Facebooku (LINK):
Dzisiaj, po dwóch latach od dyscyplinarnego zwolnienia mnie z pracy w #BUW zostało ogłoszone orzeczenie sądu, na mocy którego zostałam przywrócona do pracy na poprzednich warunkach pracy i płacy oraz zostało mi przyznane wynagrodzenie za cały okres pozostawania bez pracy. Sąd orzekł, że zwolnienie mnie było nieuzasadnione i niesprawiedliwe. Cieszę się ogromnie, że zatryumfowała sprawiedliwość i bardzo, bardzo dziękuję wszystkim przyjaciołom, koleżankom i kolegom z BUW i BN oraz mojej rodzinie za wszechstronne wsparcie, jakiego od Was doznałam. / Wyrok nie jest prawomocny.
Red. Magdalena Roszkowska napisała artykuł w Gazeta.pl o wygranej w Sądzie Pracy (LINK). Pierwsze dwa zdania brzmią następująco:
Sąd nie dostrzegł związku pomiędzy kradzieżami cennych woluminów z BUW a strategicznymi decyzjami dyrekcji biblioteki. Dlatego przywrócił Katarzynę Ślaską do pracy.
Miałem możliwość wysłuchać uzasadnienia Sądu Pracy i mogę potwierdzić te słowa.
Policja nie ostrzegła BUW-u!
Niedawno pisałem na blogu, że Wygrałem w sądzie z Rektorem Uniwersytetu Warszawskiego! Na skutek wygranej sprawy, dostałem bardzo ważny dokument: mail z 22 grudnia 2022 roku od policji do BUW-u.
Jednym z zarzutów Rektora UW wobec zwolnionych dyrektorek BUW-u był brak odpowiednich działań po otrzymaniu od policji tego maila.
Wystąpiłem do UW o udostępnienie tej korespondencji. Oto treść punktu nr 3 z mojego wniosku o udzielenie informacji publicznej:
3) Proszę o dostarczenie treści komunikatu z ostrzeżeniem od policji, jaki BUW miał otrzymać w grudniu 2022 roku. Ponadto, proszę o dostarczenie całej korespondencji w tej sprawie, między BUW-em, UW a policją. Jeśli trzeba, to proszę zanonimizować te komunikaty.
Wniosek ten złożyłem 3 kwietnia 2024 roku. Dopiero po ponad 17 miesiącach - po dwóch zwycięstwach w sądach administracyjnych - w końcu otrzymałem ten jeden mail z policji. Oto jego treść.
Szanowni Państwo / Wydział Kryminalny BK KGP, na wniosek Policji łotewskiej, prowadzi czynności do sprawy [ANONIMIZACJA] dotyczące zaboru w celu przywłaszczenia zbiorów łotewskiej Biblioteki Narodowej na podstawie fałszywych lub wyrobionych na nieprawdziwe dane dokumentów. / W związku z tym, na podstawie art 15 Ustawy o Policji, zwracam się do Państwa z prośbą o udzielenie posiadanych informacji dotyczących okoliczności wydania karty bibliotecznej o numerze [ANONIMIZACJA] udostępnienie wszelkich posiadanych danych, skanów/kserokopii dokumentów dotyczących w/w. / Z góry dziękuje za okazaną pomoc.
Tytuł tego maila to "Prośba o dane".
Jak widać, nie jest to żadne ostrzeżenie. Jest to prośba o udzielenie informacji.
Nie ma tam mowy o tym, jakie zbiory ukradziono. Nie ma ani słowa o XIX wieku, ani o tym, że złodziej podmieniał oryginalne druki na falsyfikaty. Jest mowa o fałszywych dokumentach - z kontekstu wynika, że chodzi o dokumenty tożsamości.
Ile podobnych maili otrzymywał BUW od policji? Tego nie wiem, ale z informacji, które dostałem z UW, nie wynika, aby taką wiedzę miała także komisja badająca stan zabezpieczenia BUW-u.
Przypominam, co znalazło się w komunikacie podsumowującym pracę tej komisji (LINK):
Mimo otrzymania informacji o podwyższonym zagrożeniu kradzieżą zbiorów XIX-wiecznych dyrekcja BUW nie podjęła kroków o charakterze organizacyjnym, aby ograniczyć ryzyko kradzieży, m.in. nie powrócono do procedur i organizacji sprzed decyzji ze stycznia 2020 roku. Ponadto nie powiadomiono o zagrożeniu ani władz rektorskich, ani władz kanclerskich Uniwersytetu Warszawskiego. Informacja nie została przekazana również Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych, pracownikom Biura Prawnego, Gabinetu Zbiorów XIX Wieku oraz Oddziału Przechowywania Zbiorów UW, bibliotekom wydziałowym ani jakimkolwiek innym bibliotekom w kraju i za granicą. Nie zablokowano karty bibliotecznej osoby, o której polska policja informowała w wiadomości mailowej do BUW. Nie nawiązano też kontaktu z władzami łotewskiej Biblioteki Narodowej w celu pozyskania dodatkowych informacji w tej sprawie.
Już pierwsze zdanie powyższego akapitu jest co najmniej kontrowersyjne, bo BUW nie otrzymał informacji o podwyższonym zagrożeniu kradzieżą zbiorów XIX-wiecznych. Przynajmniej, nie w tym mailu.
Jeśli nie było informacji o zagrożeniu kradzieżami, to jakże BUW miałby o tym zagrożeniu informać władze rektorskie oraz wszystkie inne wymienione komórki BUW-u, UW i inne instytucje?
Szczególnie dziwi mnie, że Sąd Pracy, w uzasadnieniu wyroku w sprawie zwolnienia pani Katarzyny Ślaskiej, w ogóle nie odniósł się do zarzutu zlekceważenia rzekomego ostrzeżenia policji z grudnia 2022 roku. Trudno mi uwierzyć, aby strona reprezentująca UW nie przedstawiła tego argumentu przed Sądem, skoro był obecny w mediach i w komunikacie podsumowującym pracę komisji. Jak to interpretować? Czy Sąd uznał tę okoliczność za nieistotną, a zarzut za niesłuszny?
W pliku PDF, który dostałem z UW, można przeczytać, że ta korespondencja zawiera 6 wiadomości. Gdzie więc one wszystkie są? Prosiłem przecież o całą korespondencję w tej sprawie.
Wygląda na to, że nie dostałem jej. Nie dostałem również formalnej decyzji o odmowie udostępnienia. Dlatego wystąpiłem z ponowną skargą na Rektora UW do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (WSA).
Ale to nie jedyny powód tej skargi.
Rektor UW podłożył atrapy
W związku z tym, że Wygrałem w sądzie z Rektorem Uniwersytetu Warszawskiego! to Rektor UW został zobowiązany przez WSA do udzielenia mi odpowiedzi m.in. także na te punkty mojego wniosku.
4) Proszę o dostarczenie pełnej wersji raportu komisji powołanej do sprawy zbadania kradzieży w BUW-ie i wszelkiej dokumentacji związanej z pracą tej komisji.
7) Proszę o dostarczenie wszelkich protokołów z zebrań tej komisji.
8) Proszę o dostarczenie wszelkich uchwał tej komisji.
Dokumenty, jakie otrzymałem to są... atrapy!
Oto one. Zanonimizowałem w nich odręczne podpisy.
- LINK_sprawozdanie_atrapa
- LINK_protokół_1_atrapa
- LINK_protokół_2_atrapa
- LINK_protokół_3_atrapa
- LINK_protokół_4_atrapa
- LINK_protokół_5_atrapa
- LINK_uchwała
Tak, to istne atrapy.
Nazwano je "wypisami" i wygląda na to, że zasadnicze treści większości dokumentów zastąpiono znakiem wielokropka ujętego w nawiasy "(...)". Jedynie uchwała wygląda w porządku, choć została opatrzona napisem "WYPIS".
Dostarczenie tak niekompletnych dokumentów uważam za kontynuowanie stanu bezczynności - i to jest także przyczyna mojej skargi do WSA na Rektora UW.
Nie tylko ja nie dostałem raportu komisji. Nie dostał jej także Sąd Pracy.
Red. Magdalena Roszkowska przytoczyła ciekawe informacje udzielone przez panią Katarzynę Ślaską (LINK):
(...) Sąd poprosił Uniwersytet Warszawski o udostępnienie pełnego tekstu raportu z prac komisji, ale uczelnia odmówiła, powołując się na konieczność ochrony wrażliwych informacji. Nie zgodzili się nawet na lekturę dokumentu w czytelni akt tajnych – relacjonuje Ślaska.
Jestem w stanie zrozumieć, że kierownictwo UW nie chce ujawnić obywatelowi raportu ze wszystkimi szczegółami ustalonymi przez swoją komisję. Ale nie rozumiem odmowy dostępu również dla Sądu. Przecież to w interesie kierownictwa UW było uwiarygodnić słuszność decyzji o zwolnieniu dyscyplinarnym. Dlaczego więc nie udostępnili sędziom tego raportu?
Może tam niczego takiego nie ma, co by uwiarygodniło stanowisko Rektora UW?
A może nawet - wręcz przeciwnie - jest tam coś, co pokazuje, że stanowisko Rektora UW jest zupełnie niewiarygodne?
Makowski rozpowszechniał kontrowersyjne tezy
Jednym z ekspertów współpracujących z komisją UW był dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, przewodniczący Krajowej Rady Bibliotecznej i przewodniczący Rady do spraw Narodowego Zasobu Bibliotecznego.
Dlaczego tylko on jeden tam był jako osoba spoza UW?
To zagadka.
Oto fragment protokołu o tym, co pan Tomasz Makowski mówił o sprawie kradzieży w BUW-ie przed Krajową Radą Biblioteczną dnia 27 listopada 2023 roku (otrzymałem te informacje na wniosek o informację publiczną):
Przewodniczący dr Tomasz Makowski poinformował o kradzieży około osiemdziesięciu XIX-wiecznych rosyjskich publikacji z Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Ze stanowiska została odwołana dyrektor BUW pani Anna Wołodko oraz zastępca ds. zbiorów specjalnych pani Katarzyna Ślaska. Przewodniczący dodał, że obie panie straciły stanowisko nie za kradzież, lecz za jej ukrywanie przez rok. O tym fakcie nie powiadomiły nie tylko rektorów i kanclerzy, ale także pracowników gabinetu druków dziewiętnastowiecznych. Nie powiadomiono także innych dyrektorów dużych bibliotek historycznych, co jest standardem.
Pan Makowski mówił też o korespondencji z policją.
Przewodniczący poinformował, że 22 grudnia 2022 roku policja polska na prośbę policji łotewskiej przesłała informację do BUW na skrzynkę „reklamacje” po tym, gdy okradziony został uniwersytet w Rydze. Ze skrzynki „reklamacje” pracownik niezwłocznie przesłał informację do dyrekcji BUW. Dyrekcja BUW poinformowała policję, że nic nie zginęło.
Jak już wyżej napisałem, nie otrzymałem kompletnej korespondencji z policją. Nie wiem więc, czy wszystkie informacje, które podał pan Makowski, są prawdziwe.
Oto link do fragmentu protokołu o wypowiedzi pana Makowskiego o kradzieżach w BUW-ie.
LINK_protokół_KRB_o_kradzieżach_w_BUW-ie
To, co pan Makowski przedstawił przed Krajową Radą Biblioteczną, skłoniło mnie do złożenia obszernego wniosku, w którym omówiłem swoje stanowisko w tej sprawie i prosiłem Radę m.in. o sprostowanie wypowiedzi pana Makowskiego.
To wniosek z 4 lutego 2024 roku. Do dziś nie dostałem na niego odpowiedzi. Dostałem jedynie pisma wskazujące na to, że Rada nie ma czasu na zapoznanie się z moją korespondencją (LINK).
Tego samego dnia złożyłem także skargę na pana Makowskiego do Ministerstwa Kultury. Urzędnik Ministerstwa, pan Mateusz Adamkowski, uchylił się od rozpatrzenia skargi i polecił mi złożenie jej do Krajowej Rady Bibliotecznej.
Nie zgadzałem się z taką postawą Ministerstwa, ale mimo to, złożyłem taką skargę do tej Rady dnia 20 lutego 2024 roku.
LINK_skarga_na_przewodniczącego_KRB
I na to pismo także nie dostałem wciąż odpowiedzi.
Bezczynność Krajowej Rady Bibliotecznej jest oczywista.
O tym, że dyrekcja BUW-u rzekomo miała wiedzę o kradzieżach od roku przed ich wykryciem, pan Makowski mówił także w mediach. Np. w wywiadach dla "Gazety Wyborczej" (LINK) i dla Polskiego Radia RDC (LINK, od ok. 01:32 do 02:05).
Makowski o wartości rynkowej zbiorów
Przypominam ten fragment wypowiedzi Tomasza Makowskiego dla "Gazety Wyborczej" z 4 listopada 2023 r. (LINK):
(...) Polskie biblioteki już od wielu lat inwestują w bezpieczeństwo księgozbiorów, ponieważ znamy wartość rynkową konkretnych woluminów. Niektóre z nich, jak pierwodruki Brunona Schulza, mogą osiągać zawrotne ceny. Dlatego wiemy, że musimy je chronić ponadstandardowo. Temu służy od lat 90. instrument prawny pod nazwą Narodowy Zasób Biblioteczny. Zgodnie z ustawą biblioteki, które należą do NZB, mają szczególny status ochronny. Muszą sporządzać plan ochrony zbiorów, m.in. przed kradzieżą, co roku go aktualizować, wskazując realne zagrożenia i osoby odpowiedzialne za zabezpieczenia. Uczestniczą w tym m.in. Biblioteka Narodowa, Biblioteka Jagiellońska, Ossolineum, Biblioteka Śląska, ale z przykrością stwierdzam, że, pomimo wielu zachęt, Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie do dziś nie zgłosiła akcesu. Przez to jej status ochronny jest dużo mniejszy. Te zaniechania są poważne.
To słowa z 4 listopada 2023 roku. Data jest tu istotna.
Dlaczego?
Kilka miesięcy później, w kwietniu 2024 roku, Ministerstwo Kultury przeprowadziło w Bibliotece Narodowej kontrolę w sprawie zakupu zbiorów Biblioteki Ordynacji Zamojskiej (LINK. bip.mkidn.gov.pl). Te zbiory znajdują się w Bibliotece Narodowej od lat 40-tych XX wieku. Ze sprawozdania Ministerstwa Kultury wynika, że Biblioteka Narodowa nie dysponowała udokumentowaną wyceną tych zbiorów przed przystąpieniem do negocjacji.
Dyrekcja Biblioteki Narodowej tłumaczyła się w ten sposób (na s. 5 sprawozdania):
indywidualna wycena każdego obiektu nie była w tej sytuacji konieczna i potrzebna
W ramach końcowych rekomendacji, Minister Kultury, Hanna Wróblewska wezwała dyrektora Tomasza Makowskiego do rzetelnego dokumentowania w formie pisemnej wyceny obiektów przed rozpoczęciem działań zmierzających do ich zakupu (s. 18).
Podsumowując, pan Makowski mówił, że znamy wartość rynkową konkretnych woluminów, a okazało się, że jednak nie znamy, a przynajmniej, w zakresie zbiorów Biblioteki Ordynacji Zamojskiej długo nie znaliśmy takiej udokumentowanej wyceny. A te zbiory to jedne z najcenniejszych - albo i najcenniejsze - w Bibliotece Narodowej. (Należy do nich np. Kronika Galla Anonima).
Powyższy wątek opisałem już w tekście Kogo straszy Jan Zamoyski? we fragmencie pt. Zaniedbanie wyceny. Tu powtórzyłem go w skrócie.
Makowski o czytelni zbiorów XIX wieku
Przypomnę także to, co przedstawiłem na infografikach przy moim pierwszym tekście o kradzieży w BUW-ie (LINK, LINK).
Oto słowa dr. Tomasza Makowskiego z ww. wywiadu dla "Gazety Wyborczej":
(...) w 2018 r. poprzednia dyrektor BUW-u stworzyła dla XIX-wiecznych zbiorów specjalną czytelnię, żeby były lepiej chronione. W 2020 r. nowa dyrekcja BUW-u ją zlikwidowała. (...) decyzja o likwidacji specjalnej czytelni w BUW-ie była dla nas działaniem niezrozumiałym i, jak widzimy, mogło się zemścić poprzez tę kradzież.
Z Regulaminu korzystania z Biblioteki Narodowej wynika, że książki i czasopisma z XIX wieku są wypożyczane czytelnikom w tych samych czytelniach, co książki i czasopisma z wieków XX i XXI.
Pisałem o tym 8 listopada 2023 roku w swoim pierwszym tekście o kradzieży w BUW-ie (LINK). I do dziś, już od tych dwóch lat, nic się pod tym względem nie zmieniło. Można się o tym przekonać zaglądając do obecnie obowiązującego Regulaminu korzystania z Biblioteki Narodowej (art. 1 ust. 6 punkty nr 1, 3 i 4).
Co więcej, pan Tomasz Makowski udostępniał redaktorom TVN-u Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej w Czytelni Załuskich, czyli w czytelni zbiorów bibliologicznych, a nie w Czytelni Zasobu Wieczystego, która - zgodnie z ww. Regulaminem - jest właściwa do udostęniania zbiorów rękopiśmiennych. Więcej napisałem na ten temat w tekście Nierówny dostęp do Archiwum Anny Teresy Tymienieckiej.
Czy temu, co pan Tomasz Makowski opowiada w mediach, można w ogóle ufać?
Ważny postulat o bezpieczeństwie bibliotek
Oto fragmenty z mojego pierwszego tekstu o kradzieży w BUW-ie (LINK, LINK):
Samą decyzję o zwolnieniu dyscyplinarnym dyrekcji BUW-u oceniam jako pochopną, niezasadną i szkodliwą. (...) mam naprawdę bardzo silne przekonanie co do tego, że gdyby celem złodziei były obiekty w innej bibliotece, to kradzież mogłaby być równie skuteczna. A kto wie, czy nie wydarzyła się? Jednak który dyrektor biblioteki teraz przyznałby się do tego, skoro panią dyrektor BUW-u zwolniono dyscyplinarnie? (...) W tej sprawie, bezpośrednim sprawcą zła jest złodziej. Już sam fakt kradzieży jest demoralizujący. Jednak demoralizujący jest także brak zaufania, jaki wykazał pan rektor wobec pani dyrektor, która podjęła działania zaraz po wykryciu kradzieży. Uważam to za decyzję szkodliwą dla całego środowiska bibliotekarskiego. Jak już pisałem, obawiam się, że niestety w bibliotekach jest praktyka, aby nie mówić głośno o zaginionych zbiorach, a taka decyzja rektora UW, tylko w tej złej praktyce utwierdza.
Myślę, że każdy, kto odpowiedzialnie myśli o całym systemie bezpieczeństwa zbiorów bibliotecznych, powinien naprawdę poważnie zastanowić się nad tym, co zrobił Rektor UW, i jak zniwelować negatywne skutki jego decyzji.
A kimś, kto powinien odpowiedzialnie myśleć o bezpieczeństwie zbiorów bibliotecznych jest z pewnością ta osoba, która w środowisku bibliotekarskim pełni najwyższe stanowiska. Ktoś taki jak:
- Przewodniczący Krajowej Rady Bibliotecznej,
- Przewodniczący Rady do spraw Narodowego Zasobu Bibliotecznego,
- Przewodniczący międzynarodowej Konferencji Dyrektorów Bibliotek Narodowych
(Conference of Directors of National Libraries - CDNL).
Oczekuję od przewodniczących tych instytucji, aby poddali w nich pod głosowanie uchwały potępiające decyzje Rektora UW o dyscyplinarnym zwolnieniu dyrektorki i wicedyrektorki BUW-u po wykryciu kradzieży w BUW-ie, jako decyzje podjęte zbyt pochopnie i mogące wpłynąć negatywnie na wykrywanie kradzieży także w innych bibliotekach.
Takie uchwały nie są wyłącznie symboliczne, ale - odpowiednio szeroko zakomunikowane w środowisku bibliotekarskim - mogą wyznaczać standardy postępowania i dać dyrektorom bibliotek poczucie bezpieczeństwa, że zgłaszanie kradzieży nie skończy się dla nich represjami.
Oczekuję takich uchwał, ale...
...przewodniczącym trzech ww. instytucji jest ta sama osoba:
dr Tomasz Makowski.
Po jego ww. wypowiedziach - i ogólnej znajomości jego działalności - nie spodziewam się, aby dążył do zaakceptowania takich uchwał.
A powinien.
Na zakończenie
Co pewien czas otrzymujemy nowe informacje o ustaleniach związanych ze sprawą kradzieży w BUW-ie (LINK, LINK, LINK).
Ja czekam na wiadomość, że pani Anna Wołodko także wygrała w Sądzie Pracy.
W to akurat wierzę.

Komentarze
Prześlij komentarz