Złożyłem wniosek o odzyskanie Kroniki Łowicza do Starostwa Powiatowego w Łowiczu. Było to 30 czerwca 2024 r. Pisałem o tym na blogu w lipcu (LINK). Dziś jest 17 listopada 2024 r.
Jak Państwo myślą? Kiedy dostałem odpowiedź?
Otóż, odpowiedzi na piśmie nie dostałem do dziś. Zgodnie z prawem, powinienem ją otrzymać w ciągu miesiąca.
To będzie gorzki tekst. Trzecia część opowieści o Kronice Łowicza. Poprzednią zatytułowałem Czy Łowicz odzyska swoją Kronikę? Na obecną chwilę, odpowiedź brzmi: NIE.
LINK_do_części_1: "Bezlitośnie złapana"
LINK_do_części_2: Czy Łowicz odzyska swoją Kronikę?
Jak Powiat potraktował mój wniosek?
Po dwóch miesiącach oczekiwania, poskarżyłem się na bezczynność Starostwa. Rada Powiatu Łowickiego rozpatrzyła skargę i jednogłośnie podjęła uchwałę, że moja skarga była bezzasadna (nr VII/45/2024, LINK). Uzasadnienie Rady było takie, że mój wniosek... nie był wnioskiem! Nie był wnioskiem w rozumieniu art. 241 Kodeksu postępowania administracyjnego. No to sprawdźmy.
Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa ustawa.A tak brzmi art. 241 Kodeksu postępowania administracyjnego, którego mój wniosek rzekomo nie spełnia:
Przedmiotem wniosku mogą być w szczególności sprawy ulepszenia organizacji, wzmocnienia praworządności, usprawnienia pracy i zapobiegania nadużyciom, ochrony własności, lepszego zaspokajania potrzeb ludności.
Czyżby Radnym umknęło też, że Muzeum w Łowiczu wykonuje zadania publiczne określone w ustawie o muzeach, a - ceteris paribus - muzeum, które posiada więcej obiektów muzealnych, realizuje swoje zadania lepiej niż muzeum, które posiada ich mniej?
W uzasadnieniu uchwały Rada nawet przywołała powyższe sformułowanie o ochronie właśności. A mimo to, stwierdziła, że mój wniosek nie spełnił przesłanek z art. 241. Zupełnie tego nie rozumiem.
Większość może przegłosować, że 2+2=5. Na tym polega demokracja.
Trzeba się z tym pogodzić.
Czy Powiat naprawił swój błąd?
Niezadowolony z rozstrzygnięcia, skierowałem do Starostwa wezwanie do uchylenia ww. uchwały. Przekazałem tam podobne argumenty jak wyżej. Czy Radni wzięli je pod uwagę? A gdzie tam! Brnęli w zaparte, że skarga była bezzasadna, więc i to wezwanie też było bezzasadne. Można o tym przeczytać w uzasadnieniu do uchwały nr VIII/49/2024 (LINK).
- Krzysztof Dąbrowski
- Aleksander Frankiewicz
- Tadeusz Gajda
- Piotr Gołaszewski
- Marek Jędrzejczak - Przewodniczący Rady Powiatu Łowickiego
- Krzysztof Kaliński
- Barbara Kołodziejczyk
- Marcin Kosiorek
- Tadeusz Kozioł
- Rafał Łopusiński
- Piotr Malczyk
- Beata Orzeł
- Paweł Pięta
- Katarzyna Rogowska-Tylman
- Beata Sawicka
- Katarzyna Szkup - Wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Łowickiego
- Mieczysław Szymajda
- Michał Trzoska
- Monika Wawrzyn - Wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Łowickiego
Takie sytuacje kojarzą mi się z następującą sentencją Waltera Lippmana:
Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele.
[Już kiedyś przywołałem na blogu tę myśl (LINK, LINK - w nieco odmiennej redakcji według Wikipedii).]
Co na to Wojewoda?
W powyższej sprawie zwróciłem się też do Wojewody (właściwie: do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi) o stwierdzenie nieważności uchwały nr VII/45/2024 (LINK). Czekałem ponad miesiąc na odpowiedź. Otrzymałem ją dopiero po złożeniu skargi do Prezesa Rady Ministrów. W piśmie od Wojewody padły takie słowa:
(...) organ nadzoru, po zapoznaniu się z Pana pismem oraz treścią ww. uchwały wraz z uzasadnieniem, nie dopatrzył się istotnego naruszenia prawa, które mogłoby stanowić podstawę do stwierdzenia nieważności ww. uchwały.
Organ nie dopatrzył się istotnego naruszenia prawa. Może więc dopatrzył się nieistotnego? Szkoda, że nie zareagował. Szkoda, że urzędnicy samorządowi uznają brak udzielenia obywatelowi odpowiedzi na wniosek za tak nieistotną kwestię. A jest to przecież naruszenie art. 244 Kodeksu postępowania administracyjnego.
O tym, że Łódzki Urząd Wojewódzki w Łodzi dopatrzył się naruszenia prawa, świadczy też wypowiedź Radnego, pana Tadeusza Gajdy.
(...) służby Wojewody mówią, że zostało naruszone prawo (...)
Radny wypowiedział to 25 września 2024 r. na VII Sesji Rady Powiatu Łowickiego. Można to zobaczyć i wysłuchać, bo nagranie jest dostępne w Internecie (LINK - czas od 31:20). Można też przeczytać protokół z ww. sesji (LINK, s. 7 - 9).
Wojewódzkie Sądy Administracyjne niestety nie są skłonne badać spraw dotyczących skarg i wniosków, o których mowa w dziale VIII Kodeksu postępowania administracyjnego, nawet jeśli chodzi o tak ewidentną i rażącą bezczynność jaka miała miejsce w tym przypadku (vide: III SA/Gl 267/24).
Podsumowując, niestety, urzędnicy mogą bezkarnie ignorować skargi i wnioski od obywateli. Art. 63 Konstytucji RP gwarantuje nam wolność do składania skarg i wniosków. Tak, możemy je składać. Ale nie musimy otrzymywać odpowiedzi. Taki stan rzeczy sprawia, że zamiast artykułu 63. Konstytucji RP mamy jego karykaturę.
Spotkanie u Starosty
Starosta Łowicki, pan Marcin Kosiorek, zaprosił mnie na spotkanie w starostwie. Było to między VII a VIII Sesją Rady Powiatu, czyli między głosowaniami w sprawie ww. uchwał. Dokładniej, spotkanie odbyło się 22 października 2024 r. Przyjechałem do Łowicza i w starostwie spotkałem się z panem Marcinem Kosiorkiem, starostą, panem Krystianem Cipińskim, wicestarostą, oraz z panem Michałem Zalewskim, p.o. dyrektora Muzeum w Łowiczu. Dziękuję Panom za to spotkanie.
Wyraziłem swoje niezadowolenie z powodu braku odpowiedzi na mój wniosek. Wówczas, pan starosta mnie przeprosił. Uważałem, że zachował się bardzo profesjonalnie. Dziś jednak nie rozumiem dlaczego mnie przeprosił, skoro potem, na VIII Sesji Rady Powiatu, głosował za uznaniem mojego wezwania za bezzasadne. Przecież ono dotyczyło skargi z powodu braku odpowiedzi na wniosek.
Na tym spotkaniu dowiedziałem się od pana Michała Zalewskiego bardzo ważnej rzeczy. Otóż, Muzeum w Łowiczu zwróciło się do Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego (BUŁ), a ona odmówiła zwrotu Kroniki Łowicza.
Wystąpienie Muzeum w Łowiczu do BUŁ, to był przecież jeden z moich postulatów. Szkoda, że nikt mnie nie poinformował o tym wcześniej. Być może nie składałbym skarg, ale wystąpiłbym ze zmodyfikowaną wersją wniosku albo ograniczyłbym się do opisania sprawy na blogu. Jednak to już się stało: nie poinformowano mnie, naruszono prawo i sprawa - w wymiarze formalno-prawnym - potoczyła się tak, jak to wyżej opisałem.
Odniosłem wrażenie, że moi rozmówcy chcą, aby Kronika wróciła do Łowicza, ale mają opór przed szybkimi i zdecydowanymi działaniami, np. przed skierowaniem przedsądowego wezwania BUŁ do zwrotu Kroniki.
Poza tym, na spotkaniu dowiedziałem się podobnych rzeczy, o jakich pan Krystian Cipiński mówił na najbliższej Sesji Rady Powiatu.
Kopia zamiast oryginału
Niestety, na VIII Sesji Rady Powiatu panowie Marcin Kosiorek i Krystian Cipiński przedstawili jednoznacznie, że nie ma możliwości odzyskania Kroniki Łowicza dla Łowicza (LINK - nagranie, czas od 28:05).
Pan Krystian Cipiński powiedział tam o wydruku kopii cyfrowych Kroniki i udostępnianiu jej Łowiczanom w ten sposób. Nie rozumiem dlaczego to BUŁ jej sobie nie wydrukuje, a Kronikę odda Łowiczowi.
Wicestarosta powiedział też m.in. o tym, że Kronika jest zdigitalizowana. Przypominam, że zdigitalizowano Kronikę Łowicza na mój wniosek do BUŁ. Pisałem o tym na blogu (LINK - część pt. "Zdigitalizowana Kronika Łowicza"). Gdybym nie zawnioskował wtedy, w 2017 roku, to możliwe, że do dziś Kronika nie miałaby swoich kopii cyfrowych.
Podejrzewam, że gdyby Kronika Łowicza znajdowała się dziś w Berlinie, a nie w Łodzi, to postrzeganie tej sprawy byłoby zupełnie inne. Mogłoby mieć charakter ogólnopolski. A wręcz międzynarodowy.
Nie rozumiem lekceważenia prawa własności, szczególnie wobec takiej pamiątki jak Kronika Łowicza. Zwłszcza teraz, w dobie rozwoju sztucznej inteligencji. Jestem przekonany, że wraz z inflacją jej wytworów, coraz cenniejsze będzie to, co oryginalne, co prawdziwe i co wiąże się z autentycznym, bezpośrednim doświadczeniem. Być może niedługo będzie możliwe - a może już jest? - wpisanie jednej zaledwie komendy "utwórz mi kronikę z XVI wieku na 500 stron", a sztuczna inteligencja utworzy zestaw skanów imitujących kopie cyfrowe tego typu obiektu. Kto wie?
BUŁ odmówił zwrotu Kroniki Łowicza
Już po spotkaniu, w drodze wniosków o udzielenie informacji publicznej, otrzymałem z Muzeum w Łowiczu pisma dotyczące sprawy Kroniki Łowicza. Oto najważniejsze z nich:
LINK - wystąpienie Muzeum w Łowiczu do BUŁ
LINK - odpowiedź BUŁ na wystąpienie Muzeum w Łowiczu
LINK - wniosek Muzeum w Łowiczu do BUŁ o wypożyczenie Kroniki Łowicza
Zamieszczam też pismo z 23 września 2024 r. jakie dostałem z Muzeum w Łowiczu i które - jak sądzę - ma stanowić odpowiedź na mój wniosek do Starostwa z 30 czerwca 2024 r.
Proszę zauważyć, że Muzeum w Łowiczu w ogóle nie polemizuje z BUŁ-em. A BUŁ wcale nie ma dobrych argumentów. BUŁ dba o Kronikę, zdigitalizował ją, wykosztował się, jest właścicielem i już - taki to jest poziom argumentacji. Ubolewam, że ta korespondencja wygląda w ten sposób.
Zachęcam Czytelników - szczególnie Radnych i urzędników łowickich - aby wyobrazili sobie Państwo, że są właścicielem samochodu i ktoś go ukradł, a potem sprzedał. Nabywca wyremontował auto. Wykosztował się. Udało się Państwu ustalić nabywcę. Zwrócili się więc Państwo do niego o zwrot samochodu. Nabywca odpowiedział, że nie odda, bo to było dawno, a on bardzo dobrze dba o ten samochód i poniósł duże koszty, aby go wyremontować. No to zaakceptowali Państwo te wyjaśnienia i poprosili, żeby nabywca pozwolił Państwu przejechać się tym samochodem raz w roku. Nawet nie upierają się Państwo, że muszą siedzieć za kierownicą. Może prowadzić nabywca.
Czy to jest postępowanie racjonalne? Czy tak byście Państwo się zachowali?
W uproszczeniu, właśnie tak można ująć postawę Łowicza - reprezentowanego przez Muzeum w Łowiczu - wobec Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego.
Ubolewam nad tą postawą. Jest niegodna Łowicza.
A jak Miasto potraktowało mój wniosek?
Gorzej niż Powiat.
Wniosek o odzyskanie Kroniki Łowicza złożyłem także do Urzędu Miejskiego w Łowiczu (LINK, LINK), bo to Miasto jest właścicielem zbiorów Władysława Tarczyńskiego. Również nie otrzymałem odpowiedzi. Po dwóch miesiącach poskarżyłem się na bezczynność Miasta. Rada Miejska w Łowiczu również uznała, że mój wniosek nie był wnioskiem. Argumentacja była podobna. Można o tym przeczytać w uzasadnieniu uchwały nr X/68/2024 (LINK).
Miasto działa bardziej przewlekle niż Powiat. Uchwała Rady Miejskiej jest blisko o miesiąc późniejsza niż uchwała Rady Powiatu. Do Urzędu Miejskiego także złożyłem wezwanie o uchylenie uchwały. Radni jeszcze nie głosowali w tej sprawie. To pewnie nastąpi na najbliższej Sesji Rady Miejskiej, pod koniec listopada 2024 r.
W odróżnieniu od Starosty, Burmistrz Miasta Łowicza, pan Mariusz Siewiera, nie zaprosił mnie na spotkanie.
A jednak Miasto jest w czymś lepsze od Powiatu. Radni nie przyjęli powyższej uchwały jednomyślnie. Oto lista Radnych Miejskich, którzy uznali moją skargę za bezzasadną:
- Lech Aniszewski
- Dorota Chylińska
- Grzegorz Durka - Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Łowiczu
- Kamil Górski
- Łukasz Jażdzyk - Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Łowiczu
- Jacek Kaźmierski
- Bogdan Kostrzewa
- Hubert Krajewski
- Krzysztof Olko - Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Łowiczu
- Maciej Pochwała
- Sebastian Popiel
- Tomasz Rudnicki
- Iwona Sokół
- Zofia Wielemborek - Przewodnicząca Rady Miejskiej w Łowiczu
- Jakub Wolski
- Robert Wiesław Wójcik
- Tadeusz Żaczek
Pani Grażyna Rosa-Wüstermann nie zagłosowała. Pani Katarzyna Tadeusiak i pan Michał Zieliński wstrzymali się od głosu.
Tylko jeden Radny zagłosował PRZECIW uchwale. To pan Szymon Szaleniec. Składam Panu podziękowanie za ten głos.
Podobnie jak w przypadku Powiatu, również Miasto wezwałem do uchylenia uchwały. Toteż Radni Miejscy mają jeszcze szansę naprawić swój błąd. Czy to zrobią? Namawiam do tego, bo uchwała jest niedopuszczalna.
Ubolewam
Ubolewam, że w moim kraju urzędnicy lekceważą i naruszają prawa obywateli.
Ubolewam, że spotkało mnie to ze strony władz mojego rodzinnego regionu i to na skutek zwrócenia uwagi na ważną pamiątkę historyczną Łowicza.
Doceniam zaproszenie pana starosty i możliwość wymiany myśli z uczestnikami spotkania. Jednak z dezaprobatą przyjmuję wyniki głosowań i brak determinacji władz miejskich i powiatowych do odzyskania Kroniki Łowicza dla Łowicza.
Odnieśliśmy stratę kulturową z powodu wieloletniego braku Kroniki. W 1986 roku opublikowano monografię Łowicza pt. „Łowicz. Dzieje miasta”. Kronikę sprzedano BUŁ-owi dopiero w 1988 roku. Zatem, dla naszych ówczesnych najwybitniejszych historyków łowickich – jak doc. Jan Wegner, Tadeusz Gumiński i ks. dr Zbigniew Skiełczyński – ta Kronika była praktycznie nieosiągalna. Przed 1988 rokiem znajdowała się wszakże w rękach prywatnych.
Wiem także o innych pamiątkach, które należały do Łowicza: o rękopisie listu Adama Mickiewicza i rękopisie wiersza Juliusza Słowackiego. O tym drugim rękopisie myślę wkrótce opublikować kilkudzisięciostronicową pracę. Jest też szereg materiałów w Archiwum Państwowym w Łodzi.
Nie widzę jednak sensu szczegółowo informować o tych pamiątkach władz Miasta i Powiatu. Skoro nie mają woli do odzyskania takiego obiektu jak Kronika Łowicza, to dlaczego mieliby podjąć starania o odzyskanie rękopisów naszych wieszczów narodowych?
Władysław Tarczyński chronił zbiory przed grabieżą
Na zakończenie, ku refleksji, pozostawiam tu cytat ze wspomnień Władysława Tarczyńskiego z czasu I wojny światowej. Konkretnie, z wtorku, 2 marca 1915 r. Autor pisał tu o samym sobie w trzeciej osobie. Wspomnienie dotyczy ochrony zbiorów muzealnych. Jest prawdopodobne, że wśród nich mogła znajdować się także Kronika Łowicza.
Noc krytyczna. O godzinie wpół do pierwszej po północy na Nowym Rynku, w domu Emila Balcera, rozległ się gwałtowny hałas, rumor, po podwórzu bieganie, dobijanie do drzwi w mieszkaniach na dole, na piętrze i na poddaszu. Mieszkańcy całego domu z przerażeniem ze snu się pozrywali, nie widząc przyczyny czegoś nadzwyczajnego. A to: 400 żołnierzy zeszłych z pozycji szukało dla siebie schronienia na przespanie, rozkładali się wszędzie, gdzie jakiekolwiek było miejsce. Zalegli wielką halę (na narzędzia rolnicze), zajęli na piętrze mieszkanie wolne po oficerach, w kuchni i sieniach. Na poddaszu, do pokoiku zamieszkałego przez jedną osobę, szturmowali trzy razy, lecz bezskutecznie, spostrzegłszy zaś w sionce poddasza pęki trzciny, rozłożyli ją i na niej legło coś dziewięciu. / Mieszkaniec izdebki na poddaszu, zbudzony tym, co się działo i słysząc dudnienie na schodach tłoczących się żołnierzy dużą gromadą, a następnie do drzwi szturmowanie, utaił, że ktoś jest w izdebce. Ale przy każdym do drzwi ataku, jak i podczas dudnienia ich po schodach, dostawał silnego bicia serca, pot rosił czoło lub na przemian uczuwał zimne dreszcze, a oddech tamował w sobie, żeby nie zdradzić swej bytności. / Nie wiedząc, co się dzieje, w czasie tej trwogi i ataków, po ciemku się ubrał, przedmioty drobne, a ważne, papiery, również pieniądze, wziął do kieszeni i z tłumionym oddechem, z biciem serca i z wibracją nerwów oczekiwał, co będzie. A Boga na klęczkach błagał, aby się do niego nie dostali, tulił bowiem przy sobie w izdebce część przedmiotów ocalonych z Muzeum Starożytności i nie o siebie się trwożył, ale o te skarby, żeby nie uległy piątej z rzędu grabieży. / Na szczęście, jak Niemczyska w sionce pod drzwiami na trzcinie zasnęli i było cicho na piętrze, choć na krótko, i on zasnął w ubraniu. We śnie marzyło mu się Muzeum, jakie było, rozmyślając, czy będzie przez niego wskrzeszone? Wrażenie takiej nocy, prawie równej, którą przeżył podczas bombardowania, nie przechodzą bez uszczerbku na zdrowiu, a takich nocy, pełnych trwogi i niebezpieczeństwa, ileż to się już przeżyło!?
Plik PDF można pobrać z serwisu Archiwa.GOV.PL (LINK).
Abstrahując od tej smutnej historii to Łowicz ma piękny herb z Pelikanami :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz. :)
UsuńJako Solidarność Biblioteki Narodowej na 30.06 podaliśmy dyrekcji 42 członków związku,a nie 41 co daje ze związkiem Bibliotekarzy 87 członków czyli tyle ilu mają "Aktywni".
OdpowiedzUsuńDziękuję za informację! Ten komentarz zapewne powinien znaleźć się pod tekstem pt. "Porażka Tomasza Makowskiego laurkami obsypana", bo to tam była mowa o liczebnościach związków zawodowych w Bibliotece Narodowej. ;)
UsuńOto link:
https://mkgajzler.blogspot.com/2024/10/porazka-tomasza-makowskiego-laurkami.html