Dziś pierwsza rocznica śmierci prof. Adama Strzembosza (1930-2025).
Dla ogółu naszego społeczeństwa był to pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.
Dla wielu był autorytetem w dziedzinie prawa.
A dla mnie... był ojcem chrzestnym mojego ojca.
Prof. Adam Strzembosz - za moim pośrednictwem - podarował guzik od swojego munduru harcerskiego Muzeum Guzików w Łowiczu.
Odkąd pamiętam, w okolicach świąt Bożego Narodzenia czy Nowego Roku, wraz z moimi rodzicami, miałem przyjemność być gościem u państwa Strzemboszów. Myślę, że mogę nazwać te wizyty rodzinnym rytuałem, bo przeważnie odbywały się co roku.
Pamiętam te spotkania jako spokojne, pełne życzliwości i gościnności, zwykle przy zastawionym stole do kolacji. Towarzyszyły nam rozmowy o naszych bieżących, ludzkich sprawach. Np. gdy byłem młodszy, to Profesor pytał o moje postępy w nauce. Czasem rozmowy dotyczyły też historii Polski, czasem polityki.
A w ostatnich latach, szczególnie chętnie rozmawiałem z Profesorem o genealogii. Na początku dzieliłem się odkryciami dotyczącymi moich przodków, a potem dotyczącymi rodu Strzemboszów. Profesor dał mi wyraz swojej wdzięczności wymieniając mnie w książce pt. "Rodowód Strzemboszów" z 2023 roku (s. 5) i podarowując egzemplarz z odręczną dedykacją.
Treść odręcznej dedykacji jest następująca:
Michałowi z wyrazami wdzięczności za pomoc / Adam Strzembosz
A oto cytat z książki:
Od dwóch wydań książki „Wiek XX we wspomnieniach Strzemboszów” z 2007 i 2010 roku upłynęło już trzynaście lat. W tym okresie uzyskałem dużo nowych informacji od syna mojego chrześniaka, a mianowicie Michała Gajzlera, który interesując się własną rodziną natrafił na wiele materiałów o Strzemboszach, uzyskał je od innych osób zajmujących się genealogią. (...)
W kolejnym zdaniu Profesor napisał, że nawiązał z nim kontakt ks. Sławomir Olak, proboszcz parafii w Sołku, obejmującą dawną miejscowość Damajowice, związaną ze Strzemboszami.
Z jednej strony cieszę się, że Profesor zrobił mi niespodziankę, a z drugiej ubolewam, że nie dość podkreśliłem Profesorowi, że to Monika Maruszak z Bielska-Białej, znająca Profesora z mediów i bardzo z nim sympatyzująca, wykonała ogromną pracę przeszukując internetowe bazy genealogiczne i biblioteki cyfrowe w celu zebrania informacji o Strzemboszach. Nie została wymieniona w książce, więc, choć po części, teraz to naprawiam i wymieniam ją tu, bo jej praca bardzo zasługuje na uznanie.
Już nie spotkam się z Profesorem Strzemboszem i nie porozmawiam z nim. Odkąd prowadzę ten blog, nie zdołałem opowiedzieć Profesorowi o moich doświadczeniach z sądami administracyjnymi, sukcesach i porażkach. Nie była to jego dziedzina specjalizacji w ramach nauk prawnych, ale ubolewam, że nie poznam już jego opinii.
Na pogrzebie, syn Profesora mówił o tym jak ważna dla jego ojca była pamięć o rodzinie. Toteż cieszę się, że mogłem pomóc przekazując informacje o rodzie Strzemboszów.
Przesłanie
Nie tylko wizyty i dedykacje pozostały w mojej pamięci o Profesorze, ale także jedno bardzo klarowne i bardzo wartościowe przesłanie. Zapamiętałem je z lektury książki z 1995 roku "Strzembosz - portret rodzinny" autorstwa Wojciecha Borka i Andrzeja Urbańskiego. (Na egzemplarzu jest odręczna dedykacja od Profesora dla moich rodziców).
Na s. 162 autorzy napisali takie zdanie:
W miarę możliwości trzeba też podnosić swoje kwalifikacje zawodowe, by mieć szanse w konfrontacji z partyjnymi kolegami.
Dziś odszukałem to zdanie na potrzeby spisania niniejszego wspomnienia. Nieco się zdziwiłem. Widocznie moja pamięć trochę się zatarła od czasu lektury, a wyobraźnia rozbudowała sens tego zdania.
W każdym razie, takie przesłanie uważam za uniwersalne, a dla mnie osobiście jest bardzo cenne: w warunkach pokoju, ze złem trzeba walczyć podnosząc swoje kompetencje. Kompetentniejsi, jesteśmy dla zła poważniejszymi przeciwnikami i łatwiej je pokonamy.
Takie przesłanie zostało we mnie po lekturze tej książki i wierzę, że szczególnie będzie mi towarzyszyło przy każdej okazji, gdy będę wspominał Profesora Adama Strzembosza.
Dziękuję, że mogłem Go poznać.




Komentarze
Prześlij komentarz