Przejdź do głównej zawartości

Spotkanie w Ministerstwie Kultury 09.12.2024r.

Byłem dziś jednym z uczestników spotkania w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) w sprawie nieprawidłowości w Bibliotece Narodowej (BN). Po stronie Ministerstwa uczestniczyli:

  • Hanna Wróblewska
  • Agata Diduszko-Zyglewska
  • Andrzej Wyrobiec
  • Mateusz Adamkowski

Nie jestem zadowolony z przebiegu spotkania. Nie ma co liczyć na tych ludzi. Nie ufam im.


Obraz wygenerowany przez Microsoft Designer

Większość spotkania polegała na tym, że przedstawiciele "strony społecznej" kolejno opowiadali o nieprawidłowościach w Bibliotece Narodowej, a państwo z ministerstwa coś sobie notowali i często w ogóle nie odnosili się do tego, o czym była mowa.

Zastanawiam się: a po co notowali? Według mojej wiedzy, którą mam od bibliotekarzy BN, większość tych spraw była już dawno zgłaszana do Ministerstwa i Ministerstwo za bardzo nic z tym nie robiło. Uważam więc to spotkanie za niekonstruktywne.

Nieprzekonująca opowieść

Pan Wyrobiec i pani Wróblewska tłumaczyli, że pan Makowski został powołany na dyrektora, aby tę kwestię jego powołania uregulować i nie robić "rewolucji". No tak. Ale mogli tę kwestię uregulować również w ten sposób, aby powołać kogoś innego. Dlaczego musieli akurat pana Makowskiego?

Poza tym, pan Wyrobiec i pani Wróblewska mówili o tym, że pan dyrektor Makowski miał umowę o pracę i taką umowę z nim rozwiązano. Te informacje są niewiarygodne w świetle odpowiedzi na wnioski o udzielenie informacji publicznej, jakie dostałem z Ministerstwa (vide tekst pt. Czy Polska ma legalnego dyrektora Biblioteki Narodowej? i zawarte tam odpowiedzi z MKiDN i BN).

Protestowałem przeciwko tezom pana Wyrobca i pani Wróblewskiej, ale uczestnicy spotkania mnie uciszali, więc dałem spokój. A uważam, że niesłusznie, bo to kwestia naprawdę ważna. Ważna dlatego, bo wystąpienie pana Wyrobca i pani Wróblewskiej odbieram jako opowieść, która miała na celu przekonać nas, że "nic się nie da zrobić". Według tej opowieści, prawnicy Ministerstwa wykonali tak długotrwałe i pogłębione analizy przepisów, że naprawdę nie dało się tej sprawy inaczej rozwiązać niż powołując pana Makowskiego na dyrektora.

Ja w tę opowieść nie wierzę. Ministerstwo powołało pana Makowskiego, bo chciało go powołać. Dlaczego chciało? Tego nie wiem.

MKiDN udaje, że mnie nie słyszy

Zabrałem głos na samym początku. Odczytałem art. 30 Konstytucji RP. Oto cytat:

Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Powiedziałem, że właśnie w braku poszanowania godności ludzkiej przez BN i MKiDN upatruję źródła wielu problemów.

Powiedziałem o błędnie działającym katalogu BN, o Polonie. Powiedziałem o tym, że pan Makowski nic nie nauczył się ze sprawy o archiwum Anny Teresy Tymienieckiej, bo archiwum Ireny Kinaszewskiej także nie udostępnia i historia się powtarza. A Ministerstwo nie robi nic, aby to zmienić, bo ograniczyło swoje zainteresowanie do tego pierwszego archiwum.

Powiedziałem też o tym, że BN zablokowała mnie na Facebooku. Mówiłem o tym, że BN narusza moje konstytucyjne prawa. Wsparła mnie Agnieszka Tulik, Przewodnicząca Związku Zawodowego Bibliotekarzy Biblioteki Narodowej. Składam Agnieszce za to podziękowanie.

A co na to Ministerstwo? Nic. Jak grochem o ścianę. Zero reakcji. Jakbym nie istniał. Ignorowanie na całego. Pani Wróblewska bardziej zwróciła uwagę na to, co mówiłem o niedziałających systemach w BN niż na naruszanie moich praw.

Podsumowując, nie wierzę, żeby cokolwiek się zmieniło. Powyższa czwórka urzędników, obojętnych na naruszanie moich praw konstytucyjnych, nie zasługuje ani na moją sympatię, ani na szacunek. Nie jestem zadowolony z takich urzędników państwowych, którzy nie są po stronie obywatela, a są po stronie innego urzędnika, pana Makowskiego. I to urzędnika, który nie tylko narusza moje prawa konstytucyjne, ale który ewidentnie nie wywiązuje się ze swoich statutowych i ustawowych obowiązków.

Zapamiętajmy ich!

Utrwalmy sobie w pamięci te cztery nazwiska. Powtarzam je:

  • Hanna Wróblewska
  • Agata Diduszko-Zyglewska
  • Andrzej Wyrobiec
  • Mateusz Adamkowski

Pamiętajmy, że oni legitymizują - swoją władzą i postawami - to wszystko, co reprezentuje sobą pan Tomasz Makowski jako dyrektor BN. To pani Wróblewska formalnie powołała go na 3 lata i to bez konkursu. Oni są także odpowiedzialni za wszelkie nieprawidłowości w BN, a szczególnie pan Mateusz Adamkowski, który już długo pracuje w Ministerstwie, a różne moje skargi notorycznie uznawał za bezzasadne.

Proszę Państwa, Moich Czytelników, aby pamiętali Państwo te cztery nazwiska, kiedy usłyszycie w mediach o jakiejkolwiek aferze z Biblioteką Narodową w roli głównej. Tak: któraś z ww. czterech osób prawdopodobnie wiedziała już o niej wcześniej - albo wiedzieć powinna - a nie zrobiła nic, co przyniosłoby taki efekt, aby tej aferze zapobiec.

Nie wierzę w Ministerstwo. Więc w co wierzę?

Wierzę w siłę mediów społecznościowych, internetowych i tradycyjnych. Jak na razie to ich interwencje przynoszą najlepsze rezultaty, jak np. nacisk, aby BN udostępniła archiwum Anny Teresy Tymienieckiej. A mnie pewnie nie byłoby dziś na tym spotkaniu, gdybym nie prowadził bloga i strony na Facebooku.

Wierzę też - choć z mniejszym optymizmem - w sądy. Wierzę, że w końcu wygram z BN sprawę, w której dostanie ona solidną grzywnę.

Tylko nacisk mediów, udostępnianie szeroko wiedzy o nieprawidłowościach w BN, może cokolwiek zmienić. Tylko to może skłonić władze w ministerstwie, aby pozbyć się pana Makowskiego ze stanowiska dyrektora BN. Żadne merytoryczne argumenty ich nie przekonają. Ministerstwo już zna takie argumenty. Przekona ich tylko nacisk mediów i pogarszanie ich własnego wizerunku. Dlatego tak piętnuję ich postawę w dzisiejszym tekście. A ich postawy zasługują na to piętnowanie.

Zachęcam do przywoływania ich nazwisk przy okazji każdej afery związanej z Biblioteką Narodową.

Komentarze

Popularne wpisy

Skandal większy niż kradzież w BUW-ie, czyli brak nadzoru nad archiwami kościelnymi

Zakazane listy Jana Pawła II - skandal w Bibliotece Narodowej w Warszawie

Kogo straszy Jan Zamoyski?

Czy Polska ma legalnego dyrektora Biblioteki Narodowej?